Bogaci Polacy: złudzenia i rzeczywistość (2)

Kontynuujemy rozważania nad raportem KPMG o bogactwie Polaków. Tym, co może w nim cieszyć jest fakt, że mimo strat poniesionych w czasie II wojny światowej oraz przez 45 lat realnego komunizmu, wystarczyło kilkanaście lat niewielkiej wolności gospodarczej, by odsetek milionerów[1] w Polsce był niewiele niższy (2,7 procent) od poziomu w najbardziej milionerskim kraju świata, Stanach Zjednoczonych, gdzie milionerzy stanowią ok. 3,5 procent populacji. Przy czym dynamika przyrostu liczby polskich milionerów jest, co najmniej, dwukrotnie wyższa niż amerykańska.

Bez różnicy

Tym, co martwi jest to, że – podobnie jak w Stanach Zjednoczonych – tak i w Polsce ludzie z „grupy osób posiadających płynne aktywa o wartości przekraczającej 1 mln dolarów[2]” znacznie chętniej konsumują niż inwestują. Właściwie z myślą o nich – a konkretnie o ich gustach, zapatrywaniach i preferencjach – przygotowano omawiany raport. Dzięki niemu, biznes zajmujący się zaopatrywaniem w dobra ludzi z grupy wysokozarabiających, wiec jak ich może obsłużyć i zadowolić.

Zgodnie z powszechnie panującym przekonaniem, majątek Polaków, w porównaniu do majątku przedstawicieli krajów zachodnioeuropejskich jest niewielki: jego średnia wartość netto (aktywa finansowe i niefinansowe po potrąceniu zobowiązań) w przeliczeniu na osobę wynosił w 2016 roku ok. 19,8 tys. dol. Średnia dla Unii Europejskiej w tym czasie to 132,5 tys. dol., czyli prawie siedmiokrotnie więcej.

Nie wiem, jaki był prawdziwy cel analiz KPMG, ale na pewno nie była nim rzetelność badawcza. Okazuje się bowiem, że już w 2014 roku, z badań pilotażowych przeprowadzonych przez Departament Stabilności Finansowej NBP wynika, iż przeciętny majątek netto gospodarstwa domowego w Polsce, mierzony medianą, wyniósł 256,8 tys. zł., a więc ok. 65,5 tys. dol. Zważywszy, że na jedno gospodarstwo przypada w Polsce nieco poniżej 3 osoby, wartość podana przez NBP jest o ok. 10 procent wyższa niż szacuje KPMG. Na majątek ten zasadniczy wpływ miały aktywa rzeczowe, zgromadzone przez gospodarstwa domowe, w tym w przeważającej mierze wartość miejsca zamieszkania (przeciętnie 282,6 tys. zł) oraz zasób majątku wynikającego z prowadzenia działalności gospodarczej (przeciętnie 219,7 tys. zł). Aktywa finansowe miały dużo mniejsze znaczenie w procesie akumulacji majątku (przeciętnie ledwie 8,6 tys. zł). Jest to dużo mniej niż wynosi średnia dla wcale niezamożnych krajów, takich jak Portugalia (61,8 tys. dol.), Grecja (84,1 tys. dol.) czy Hiszpania (92,8 tys. dol.).

Nie dla milionerów

Siłą polskich milionerów jest stosunkowo wysoka dynamika wzrostu zamożności (7,6 procent rocznie w latach 2000-2016), co świadczy o naszej pracowitości, gospodarności, oszczędności i chyba konkurencyjności. Jednakże autorów z KPMG nie interesują przyczyny wzrostu zamożności, lecz raczej jej skutki. Dlatego w raporcie dużo jest na temat wzrostu sprzedaży wyrobów luksusowych, takich jak samochody, drogie zegarki, eleganckie sukienki, torebki od Luis Vitton etc. Według szacunków KPMG wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce w porównaniu z rokiem 2015 wzrosła o 15 proc. i wynosi obecnie 16,4 mld zł. Osoby zamożne i bogate[3] przeznaczają około 10 proc. swoich dochodów netto na zakup towarów luksusowych.

Największe udziały w rynku luksusu ma segment samochodów z wyższej półki, szacowany na około 8,5 mld zł. Liczba rejestracji takich aut (na koniec III kwartału 2016 roku) osiągnęła rekord ok. 40,4 tys. sztuk. Jeśli nawet w grupie posiadaczy tych pojazdów znajdują się milionerzy, to na pewno nie są to nabywcy nowych aut, gdyż ludzie zamożni – zarówno w Polsce, jak i w USA czy w Australii – nowych samochodów luksusowych przeważnie nie kupują. W grupie tej dominują pojazdy marek luksusowych kupowane z drugiej ręki.

Najszybciej rosnącym (10 procent rocznie) segmentem rynku produktów i usług luksusowych jest w Polsce biżuteria i zegarki. Również w tym przypadku chodzi nabywcami nie są milionerzy, lecz ludzie wysokozarabiający. Milionerzy kupują biżuterię głównie w celach tezauryzacyjnych, skupiając się na zegarkach firmowych, ale nie luksusowych. KPMG tych problemów nie rozróżnia.

Niewiele wolniej rośnie rynek ekskluzywnych alkoholi zdominowany niemal całkowicie przez ludzi z sektora wysokozarabiających nie milionerów. O ile ci pierwsi kupują luksusy dla prestiżu, o tyle milionerów interesuje wartość. Widać to chociażby po ich stosunku do kolekcjonerskiego segmentu dóbr luksusowych obejmującego dzieła sztuki i itp. Obiekty. Jednakże fakt nabywania obiektów kolekcjonerskich przez milionerów świadczy częściej o ich przezorności[4] niż o chęci pokazania się. Ludzie naprawdę bogaci, którzy na swój majątek pracują ciężko (ciężej od wysokozarabiających), rzadko kiedy obnoszą się ze swoją zamożnością. Od konsumpcji, którą traktują raczej jako formę trwonienia bogactwa, więcej satysfakcji sprawia im pokonywanie barier, zmaganie z konkurencją i akumulowanie majątku.

Stąd, inwestowanie w kolekcjonerskie dobra luksusowe generalnie nie służy pomnażaniu kapitału Polaków, choć z roku na rok rośnie liczba osób poszukujących alternatywnych sposobów lokowania kapitału. Skłonność do nabywania dóbr luksusowych w celach inwestycyjnych jest proporcjonalna do wysokości dochodu miesięcznego, a nie do wielkości majątku netto.

Prestiż czy wartość?

Raport KPMG potwierdza, że dobra luksusowe kupuje ośmiu na dziesięciu respondentów o dochodach powyżej 85 tys. zł brutto rocznie[5],. W grupie osób zarabiających powyżej 20 tys. zł brutto miesięcznie nabywanie takich produktów deklaruje aż 97 procent. Wszyscy oni  zwracają uwagę przede wszystkim na prestiż. Dopiero w dalszej kolejności ważne są dla nich walory estetyczne. Nie bez znaczenia są takie kwestie jak prestiż marki, unikalność, a także opinie i rekomendacje osób trzecich – mówi Tomasz Wiśniewski, partner w KPMG w Polsce. Wartość jest już mniej ważna.

Zważywszy, że gros wysokozarabiających Polaków chętniej konsumuje niż inwestuje, nie trudno zrozumieć dlaczego w grupie najwyżej zarabiających jest tak niewielu milionerów. W kolejnym odcinku przedstawimy dalszą analizę tego zjawiska, gdyż kwestia bogactwa Polaków ma nie jedno oblicze.

Cdn.

Jan M Fijor

Więcej na http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/jest-juz-milion-zamoznych-i-bogatych-polakow-a-ich-wydatki,2437054,4141?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

[1] Termin milionerzy w odniesieniu do Polaków stosowany jest nieco symbolicznie, gdyż odnosi się do osób posiadających majątek netto w wysokości (co najmniej) 1 miliona złotych. Przy obecnym kursie dolara wobec złotego (1 dol. = 4,20 zł.) przybliżenie to może zniekształcać obraz sytuacji, trzeba jednak zważyć, że „na korzyść” Polaków przemawiają niższe zarobki, znacznie niższe ceny podstawowych dóbr (mieszkania, ziemia, żywność, odzież, robocizna) oraz znacznie wyższa gospodarność.

[2] Szwajcarski bank Credit Suisse szacuje, że w Polsce mieszka obecnie ok. 41 tys. takich osób. Dla porównania w Wielkiej Brytanii jest ich 2,2 mln, a w Niemczech i Francji po 1,6 mln. Analizując wyniki z perspektywy całej populacji, w Polsce tylko 1 osoba na 1 000 mieszkańców należy do grupy posiadaczy majątku w wysokości minimum 1 mln dolarów. W Szwajcarii jest ich 100 razy więcej.

[3] Stwierdzenie jest mało precyzyjne, bowiem do grona konsumentów dóbr luksusowych należą przeważnie osoby z grupy wysokozarabiających, a nie milionerzy. Ci ostatni – niemalże we wszystkich krajach świata – są w stosunku do rynku dóbr luksusowych powściągliwi.

[4] Dzieła sztuki podlegają stosunkowo szybkiej aprecjacji. Rynek ten jest także coraz bardziej płynny. W warunkach niskich stóp procentowych i manipulacji monetarnych ze strony banków centralnych, bezpieczniej jest lokować pieniądze w dzieła sztuki niż papiery wartościowe czy nawet nieruchomości.

[5] To jest przecież zaledwie 7 tys. zł miesięcznie.

Tematy: , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 udostępnień