Kto czyta (Austriaków) nie błądzi

Austriacka Szkoła Ekonomii to dziś jedyna teoria ekonomiczna, która niemal w całości tłumaczy gospodarcze zagadki i problemy współczesnego świata. Odpowiadając tym samym na pytanie, kto jest winien inflacji, deficytowi budżetowemu, trudnościom gospodarczym – czyli kto staje na drodze do godziwego życia i dobrobytu człowieka.

Teoria austriacka nie kokietuje polityków, rządów czy salonów władzy. Jest dokładnie odwrotnie. Obnaża bezlitośnie błędy i złudzenia faszyzmu i socjalizmu, a przede wszystkim słabość solidarnego z nimi, coraz bardziej dominującego i niszczącego współczesny świat, rodzinę, narody – państwa opiekuńczego, socjalnego. Od pierwszego dzieła Carla Mengera, Austriacy pokazują, że powrót do kolektywizmu, planowania centralnego, ręczna polityka monetarna, ustalanie stóp procentowych, chronienie przez państwo nadużyć banków tworzących pieniądze z powietrza, masowa redystrybucja czy będąca ich skutkiem, inflacja, to działania odpowiedzialne nie tylko za recesje i kryzysy, ale także za tragiczne wojny, masowe ludobójstwa i nędze milionów ludzi. Stąd, ostrzegają czym może skończyć się powtórką z historii.

Niechciana wiedza

Nietrudno więc zrozumieć, dlaczego Austriacka Szkoła Ekonomii, a więc wolny rynek, indywidualizm, wolność wyboru i konkurencja nie cieszą się sympatią polityków czy sprzyjających im tzw. intelektualistów. Pośród tych ostatnich czołową grupę stanowią ekonomiści. Wiedza propagowana przez tę szkołę jest dla nich wszystkich wyrzutem sumienia. Pokazuje jak bardzo się mylą, jak bardzo są zbędni, a co gorsza, że my – zwolennicy wolności – o tym wiemy i nigdy nie poddamy się – pardon za patos – w głoszeniu tej prawdy światu.

Z powyższych powodów wydawanie książek demaskujących ignorancję i arogancję władz jest znacznie trudniejsze. Najlepszy dowód, że poza paroma dziwakami, jak choćby niżej podpisany, teorii austriackiej – nie tylko zresztą w Polsce – prawie w ogóle się nie wydaje. Nieliczne pozycje publikowane są w kręgu zamkniętych think-tanków i rzadko kiedy sięgają mainstreamu. Pomijając „chorobę czerwonych oczu”, na którą cierpią establishmenty i tzw. elity współczesnego świata, gdyby nawet jakieś większe wydawnictwo chciało wydać Misesa, Mengera czy Rothbarda, nie mając szansy na grant z wrogiego wolnemu rynkowi Ministerstwa Kultury czy innej budżetowej kasy, nie zaryzykuje i nie opublikuje, wydając w zamian entuzjastycznie przez władzę odbieranych gniotów Krugmana, Stiglitza, Klein czy Piketty’ego, na których wydanie są pieniądze nie tylko w Brukseli, ale nawet w najciężej dotkniętych kryzysem, Atenach, Lizbonie czy Lubljanie.

Co więcej, prócz dotacji, etatyzm może zawsze liczyć na życzliwość Akademii, która nakaże studentom, by gorliwie czytali teorie, które się skompromitowały w chwili swego ukazania, a nawet wcześniej, tym samym zapewniając wydawcom wyższą poczytność prac wychodzących spod piór zwolenników kolektywizmu i poprawności politycznej, a wraz z nią odpowiednią rentowność.

Oferta nie do odrzucenia

Mimo iż szkoła austriacka porusza się wciąż bocznymi drogami, jej polskojęzyczna oferta wydawnicza jest całkiem pokaźna. Na rynku znaleźć już można około 100 tytułów, najważniejszych i najbardziej reprezentatywnych dzieł jej najwybitniejszych uczniów:  Ludwiga von Misesa, Murraya N. Rothbarda, Jesusa H. de Soto, Marka Skousena, Henry Hazlitta, Hansa H. Hoppego, Randalla  Holcombe’a, Israela Kirznera, ks. Jacka Gniadka, czy prekursora szkoły, Frederica Bastiata. Ciągle pojawiają się nowe tytułu. Po prawie 140 latach od wydania ukazało się dzieło twórcy szkoły, Carla Mengera, Zasady ekonomii; w stulecie wydania oryginału, opublikowano w Polsce Teorię pieniądza i kredytu, Ludwiga von Misesa; 80 lat po jej ukazaniu się w niemieckim oryginale,  ukazała się fundamentalna praca b. prezesa Międzynarodowego Towarzystwa Ekonomicznego, Fritza Machlupa p.t. Giełda, kredyt, kapitał. Jest już na rynku Logika ekonomiczna Marka Skousena, która – mamy nadzieję – wyprze w końcu  z polskich szkół wyższych szkodliwy podręcznik Samuelsona, monumentalna historia amerykańskiego kapitalizmu, Wielka deformacja, pióra Davida Stockmana,  i wiele innych prac, które piętnują arogancję polityków, zwłaszcza ich ingerencje w gospodarkę, wskazując równocześnie drogę wyjścia ze ślepego zaułku socjalizmu i faszyzmu.

Niestety, za ofertą nie podąża zainteresowanie rodzimej Akademii, czyli tzw. świata nauki. Powiem więcej, znakomita większość polskich wykładowców akademickich, w tym profesorów, teorii austriackiej nie zna, więc jej nie wykłada. Poza nielicznymi wyjątkami – jak np. Wrocław, z prof. Witoldem Kwaśnickim, Białystok z prof. Robert Ciborowskim, Kraków z doc. Dariuszem Jurusiem – najbardziej znane uczelnie ekonomiczne kraju raczej nauczania teorii ekonomii wolnorynkowej, w tym austriackiej unikają.

Czy trudno im się dziwić, skoro zarówno uczelnie, jak ich pracownicy są na utrzymaniu  rządu i jego agend? Chętniej więc naucza się w nich egalitaryzmu, keynesizmu, a nawet marksizmu, bo te gwarantują kasę, splendor i prestiż – żyjących polityką i z polityki, mediów, niż wolnego rynku i indywidualizmu.

Karawana idzie dalej

Na szczęście natury świata, a więc i wolnego rynku i ludzkiego działania oszukać się nie da. Wbrew opisanym tendencjom coraz więcej osób sięga po dzieła Austriaków. Największe wolnorynkowe wydawnictwo książkowe w Polsce, Fijorr Publishing, ma już 20 lat; Instytut Misesa obchodzić będzie wkrótce piętnastolecie, od 5 lat działa Fundacja Instytutu Carla Mengera, jednakże tym, co cieszy najbardziej, to rosnąca rzesza młodych przedsiębiorców, finansistów, studentów ekonomii buntujących się przeciwko mainstreamowemu podejściu do ekonomii i gospodarki – gromadząca się wokół bezprecedensowej, wolnorynkowej szkoły przedsiębiorczości, Asbiro.

To właśnie praktycy życia gospodarczego jako pierwsi dostrzegli skutki na poły faszystowskiej doktryny państwa opiekuńczego. Dlatego książki szkoły austriackiej stały się hitami ludzi giełdy, przedstawicieli biznesu high-tech, a zwłaszcza młodych przedsiębiorców z grupy start-up-owców. Oni nie dają się okłamywać i przekupywać. Jako autentyczni przedsiębiorcy rzadko sięgają po fundusze unijne czy inne formy „wspierania przedsiębiorczości”, korzystając najczęściej z sił i funduszy własnych, lub ze wsparcia inwestorów prywatnych, głównie jednak z  przewagi konkurencyjnej, którą sami tworzą inwestując w siebie. .

To właśnie Im dziękujemy za wierność i lojalność!  Do nich zwracam się z apelem: popierajcie nas, czytajcie nasze książki! Macie wciąż okazję pomóc nie tylko sobie, nie tylko Fijorr Publishing, lecz także tym wszystkim, którzy nadal tkwią w mroku trzeciej drogi, sprawiedliwości społecznej, czy teorii zrównoważonego rozwoju i głosują na ludzi rzucających nam pod nogi kłody.

Jan M Fijor

Milionerstwo.pl

Podobne wpisy

Poprzedni wpis

Komentarze

  1. Panie Janie, ja czytam, wciskam na siłę znajomym, a także polecam na swoim blogu wydane przez Pana książki już od długiego czasu. Przeglądając listę publikacji na stronie fijor.com już ciężko mi znaleźć pozycję stricte ekonomiczną, której nie czytałem.

    Uważam, że wiedza zawarta w książkach twórców wywodzących się z ASE jest kwestią dającą niezwykłą przewagę praktykom inwestowania. Aczkolwiek podstawy tej teorii ekonomicznej powinien poznać dosłownie każdy współcześnie żyjący człowiek. Czy tego chcemy czy nie, egzystujemy w świecie w którym rządy poszczególnych państw regulują nasze życie na każdej płaszczyźnie. Jedynym naszym narzędziem do obrony jest wiedza i jej odpowiednie wykorzystanie. Ludzie, którzy wiedzą na jakich zasadach działa kreowanie pustego pieniądza, cykl koniunkturalny, inflacja, krachy i kryzysy nie boją się tych zjawisk, tylko potrafią je wykorzystać. Wiedzę tą możemy zdobyć jedynie dzięki Austriackiej Szkole Ekonomii, ponieważ twórcy pozostałych teorii ekonomicznych do powstania tych negatywnych zjawisk tylko się przyczynili.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

79 udostępnień