Kwadratura koła

 

Prezes Jarosław Kaczyński powiedział niedawno, że jest gotów  poświęcić bez wahania wzrost gospodarczy kraju na rzecz realizacji swej wizji państwa. Nie zdradził wprawdzie, jak jego wizja państwa wygląda, jednakże z dotychczasowych działań p. Kaczyńskiego domyślam się, że skoro nie chodzi mu o państwo dostatnie, to na pewno opowiada się za  „państwem równości i sprawiedliwości”.

Natura świata i człowieka

Problem nie leży jednak w wizji, lecz w sposobie jej realizacji. Pan Kaczyński nie wie, że  przy pomocy mechanizmów przymusu państwowego, czy to w wydaniu demokratycznym, czy autokratycznym żadnej spójnej i pozytywnej wizji osiągnąć się nie da. Taka wizja to kwadratura koła. Uniemożliwiają ją dwa fundamentalne czynniki: natura świata, oraz natura człowieka.

Zasadniczym mankamentem świata, w którym żyjemy jest tzw. rzadkość dóbr. Chociażbyśmy nie wiem jak się starali, zabraknie nam (prawie) wszystkiego. Tylko dwa dobra są na Ziemi dostępne bez ograniczeń: słona woda i powietrze. Dlatego są one darmowe. Wszystkie inne dobra trzeba reglamentować, ponieważ chętnych do ich zdobycia jest więcej niż dostępnych w świecie zasobów. Dlatego trzeba ten dostęp ograniczać.

Pod nieobecność reglamentacji doszłoby między ludźmi do rozbojów.

W zależności od wizji politycznej, świat zna kilka form reglamentacji. Należą do nich: losowanie, kolejka oczekujących, nagrody i przydziały uznaniowe, oraz kupno/sprzedaż, czyli licytacja przy użyciu pieniądza. Dobro przypada temu, kto zapłaci za nie więcej od innych. Pierwsze trzy mechanizmy reglamentujące są charakterystyczne dla socjalizmu, ostatni dla gospodarki rynkowej.

Drugim ograniczeniem wizji państwa jest natura człowieka.

Każdy z nas, ludzi, aby utrzymać się przy życiu musi działać. Polega to na nieustannym pozbywaniu się trapiącego człowieka dyskomfortu. Aby przeżyć, człowiek musi przenieść się ze stanu, w jakim odczuwa potrzebę (sen, głód, ambicja, pragnienie, pożądanie) do stanu, w którym potrzeba ta zostanie zaspokojona. Nie zawsze się to udaje, mimo to ciągle próbujemy. Człowiek ciągle chce mieć lepiej niż ma. Nie oznacza to, że chce więcej, staje jednak na głowie, czyli: działa, by poczuć się lepiej. Ktoś, kto nie działa umiera.

Zmiana obu tych natur uniemożliwia istnienie równości i sprawiedliwości. Wizja taka jest równoznaczna z unicestwieniem cywilizacji.

Uczą nas o tym na lekcjach ekonomii, problem, w tym, że politycy ekonomii nie znają, a nawet nie chcą znać.

 

I właśnie dlatego….

 

co kilka czy kilkanaście lat pojawia się na scenie politycznej kolejny ambitny ignorant, który chce jakąś swoją wizję zrealizować. Bez względu na to, jak będzie wyglądał świat po jej zrealizowaniu, z uporem próbuje zmienić świat i ludzi. Efekt jest dobrze znany.

Wśród wizjonerów roi się od starych znajomych: Castro, Mao, Hitler, Lenin, Pol Pot, Stalin i inni. Mimo iż rezultaty ich wizjonerskich działań znane są powszechnie, nauka idzie w las. Kolejni umiłowani przywódcy krajów czy narodów pragną stwarzać swą własną wizję oazy szczęścia, dobrobytu, równości, a także prawa i sprawiedliwości.

Szybko okazuje się, że osiągnięcie jej nie jest wcale łatwe.

Ludzie różnią się od siebie, mają różne zapatrywania na życie i nie palą się do równości. Można, co prawda, i tak się najczęściej robi, do równości ich zmusić, ale i to nie jest wcale takie oczywiste. Równość, ze względu na, co? Niski chciałby być wysokim, wysoki szczuplejszym, a szczuplejszy, mieć ładniejsze oczy. A może równość materialna? Tylko, co to znaczy? Dla jednego oznacza ona jednakowe zarobki, dla innego jednakowy majątek, dla jeszcze innych, jednakową konsumpcję. Co gorsza, duża część społeczeństwa nie godzi się na równość. Chcą mieć lepszy samochód, chcą szybciej biegać, dalej skakać, dłużej żyć. Jak ich wszystkich zadowolić?

Nie da się! Czy to sprawiedliwe, myśli X, żeby mnie zdradzała żona? A znowu żona X-a myśli, czy to sprawiedliwe, żeby mną mąż przez całe życie poniewierał?  Na brak sprawiedliwości narzeka rodzic dziecka, które akurat zachorowało na raka. Podobnie, jak wielu innych, którym nie udało się wymyślić równania Schroedingera, teorii względności czy napisać „Pana Tadeusza”. Po latach wysiłków i pracy przy realizacji wizji okaże się, że ani równości, ani sprawiedliwości, ani tym bardziej szczęścia nie ma.

Więc co to za wizja?

Zwłaszcza, że jak pamiętamy, większość z wizjonerów (z wyjątkiem Generała Pinocheta) poświęciła dla niej dobrobyt materialny. Nie dość, że ukochany naród czy kraj nie osiągnął wizji, to na dodatek popadł w biedę.  Co teraz począć?

 

Nie wszystko dla wszystkich

 

Każdy z politycznych wizjonerów, widząc entuzjazm mas, które (początkowo) wspierają jego wizję, trzyma władzę w swych silnych rękach, żeby mu przypadkiem jakiś opozycjonista czy inny warchoł takiej szansy nie zmarnował. Gdy jednak okazuje się, że albo sama wizja jest błędna, albo sposób jej osiągnięcia sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem, lub, co gorsza, wredne i niewdzięczne masy dotychczasowych zwolenników nie chcą się jej podporządkowywać, wizjonerowi pozostaje tylko dbać o swój interes, czyli o władzę. Jakiś czas mu się to udaje, później jednak kończy tak, jak cała masa jego poprzedników: na śmietniku historii. Wtedy okazuje się, że jedyną prawdziwą wizją, jaką miał, była wizja utrzymania niczym nieskrępowanej władzy jak najdłużej.

Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto p. Kaczyńskiemu wyperswaduje jakąkolwiek kategoryczną wizję, tłumacząc, że każdy człowiek ze swej natury zawsze chce mieć lepiej niż ma. Nawet, gdyby udało się osiągnąć stan założony w wizji (równość i sprawiedliwość), działający człowiek będzie ją poprawiać, udoskonalać, słowem będzie ją zmieniać. Bez względu na to, jak bardzo byśmy się wszyscy starali, jak bardzo ktoś ceniłby swą wizję nikt nie jest w stanie zagwarantować wszystkiego dla wszystkich. A realizowanie wizji dla grupy wybranych, czy tym bardziej dla przypadkowych szczęśliwców ma niewiele wspólnego z równością, z praworządnością, czy tym bardziej z prawem i sprawiedliwością.

Jan M Fijor

 

Tematy: , , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Komentarze

    • Tomasz
    • 30 grudnia 2016
    Odpowiedz

    Warto jednak spojrzeć na sprawy polityczne z realistyczną lupą patrzącą wstecz i w przyszłość. Zakładając, że rządy komunistyczno-religijnej partii zamrożą potencjał Polski na kolejne 2 lata to nie mając wyjścia zostanie to negatywnie odebrane przez Polaków. W momencie posiadania słabej, ale jednak większości w następnych wyborach zaistnieje konieczność stworzenia koalicji. Z tego co mi wiadomo Kukiz15 i Wolność połączą siły w wyborach do parlamentu w przyszłości i bez tej siły nie będzie możliwości utworzenia większości w sejmie. W ten oto sposób w przyszłym sejmie zawita Koriwn ze swoim pakietem…. -mam nadzieję. Odnośnie pisu dziwi mnie jedynie, że ta partia pozyskuje poparcie wierzącej części społeczeństwa. Budowanie na zawiści do bogatych, biurokracji i silnej ręce państwa oraz całym aparacie socjalnym doprowadzi do katastrofy. Mam nadzieję, że z gruzów będą budować już tylko prawdziwi wolnorynkowcy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 udostępnień