Licz na siebie. Minirecenzja.

Witam,

Panie Janku, jestem właśnie po lekturze książki „Licz na siebie – czyli jak zbudować własny biznes” i szczerze mówiąc im bardziej zbliżałem się do ostatnich stron książki, tym większą czułem motywację, aby napisać do Pana i podziękować za książkę.

Nie chcę zbytnio się rozpisywać, bo nie o to tu przecież chodzi.

Skupiając się na szczegółach powiedzieć chcę tylko, iż natknąłem się na Pana książkę na seminarium ASBIRO co tylko potwierdza, iż czasem biznes rodzi biznes a dla mnie przyniosło to tylko dodatkową wartość.

Lektura ta jest dla mnie o tyle istotna, gdyż jestem młodym, ambitnym człowiekiem, a moja droga jest o tyle utrudniona, gdyż w rodzinie niestety nie ma tradycji przedsiębiorczej i od dziecka chowany raczej byłem na dobrego pracownika, niż na osobę która powinna pracować „na własnym”. Z czasem jednak przekonanie to stało się we mnie na tyle silne, iż zacząłem nad tym pracować, a książki takie jak Pana pozwalają mi tylko na szybszą edukację i samorozwój.

Raz jeszcze dziękuję,

Pozdrawiam

Artur Waszkiewicz

Tematy:

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Komentarze

    • Anna
    • 20 grudnia 2016
    Odpowiedz

    A do mnie ta książka już leci w saniach Mikołaja! Ależ jestem ciekawa 😉 I Boże Narodzenie spędzę nie przy stole, a za choinką schowana, żeby mi nikt nie przeszkadzał w lekturze.

  1. Odpowiedz

    Właśnie ukończyłem lekturę Pana książki „Licz na siebie, czyli… jak zbudować własny biznes” wyd. 1, Warszawa 2013. Jest to pozycja przyjemna w odbiorze, rzeczowa, której porady wziąłem sobie do serca i z pewnością mógłbym innym polecić. Jednakże mam kilka uwag, z którymi chciałbym się podzielić. Otóż jestem absolwentem prawa i tegorocznym kandydatem na aplikację adwokacką, a ponieważ zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy Prawo o adwokaturze, adwokatura powołana jest między innymi w celu współdziałania w kształtowaniu i stosowaniu prawa to już teraz uznałem, że wypada podzielić się swoją wiedzą w tym zakresie dla dobra pozostałych czytelników. Proszę nie odbierać tego jako uszczypliwość czy małostkowość, mam też nadzieję, że ta wiadomość Pana nie urazi, gdyż nie byłoby to moją intencją.

    W rozdziale trzecim na stronach 41,44 odnosi się Pan do „Kodeksu handlowego”. Jest to rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 czerwca 1934 r. i na dzień dzisiejszy, co do zasady, nie obowiązuje. W Polsce obecnie adekwatną ustawą jest „Kodeks spółek handlowych” z 2000 r., a w niektórych sprawach (np. prokury) ustawa „Kodeks cywilny”. Dla osoby nieobeznanej w temacie może być to źródłem pewnych nieporozumień, a nawet problemów. Przed wejściem w życie „Kodeksu spółek handlowych”, przed rokiem 2000 stosowane były niektóre przepisy „Kodeksu handlowego”, dlatego nawet dziś do niektórych nielicznych spraw, może on mieć wyjątkowo zastosowanie (jako ciekawostkę, mogę napisać, że znam sprawę w której zastosowanie znalazł napoleoński „Code civil” z 1804 r.). Osoba, która wpisałaby w wyszukiwarkę internetową hasło „Kodeks handlowy” mogłaby mylnie oprzeć się na przepisach już nieobowiązujących, tym bardziej że nawet dziś tekst KH jest dostępny w internetowym systemie aktów prawnych i tym bardziej że KH reguluje „dawną” spółkę jawną.

    Wyżej wymienione uwagi należą do najważniejszych. Pozostałe sprawy to tylko drobne literówki gdzieniegdzie oraz drobny błąd na stronie 125 i następnych. Otóż napisał Pan, iż „Notariusze wiedzą, że każda umowa cywilno-prawna czy kupna/ sprzedaży i tak musi być przez nich autoryzowana, […]”. Umowa sprzedaży ( jest to nazwa kodeksowa) jest jednym z rodzajów umów cywilnoprawnych, zawiera się w pojęciu umów cywilnoprawnych, stąd wyodrębnienie jej w zdaniu sugeruje nie zawiranie się pojęć. Poza tym zasadą prawa cywilnego jest wolność zawierania umów i formy ich zawierania, forma aktu notarialnego jest wymagana tylko wtedy, gdy ustawa tak stanowi. Są to sprawy dotyczące nieruchomości, funkcjonowania większych podmiotów gospodarczych, testamentów i niektórych innych spraw, ale zapewniam, że co do zasady można umowy zawierać nawet na przysłowiową „gębę”.

    Mam nadzieję, że powyższa wiadomość nie zostanie uznana za „czepialstwo”, chciałem tylko dyskretnie podzielić się swoją opinia/radą. Życzę Panu samych sukcesów i zapewniam, że tak jak do tej pory, chętnie będę kupował pozycje z Pana księgarni.

    Z poważaniem i wyrazami szacunku,
    Piotr – czytelnik=

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 udostępnień