Nie wszystko złoto…(5)

O bitcoinie (BTC) polemicznie

W poprzednim odcinku „Nie wszystko złoto 4”. Kamil Handzel zarzuca mi, że bitcoin (BTC) czy inne kryptowaluty jak ETH, LTC to nie „pieniądz elektroniczny”.

Ależ ja wyraźnie piszę we wstępie do trzeciego odcinka tego serialu, że „bitcoin i jemu podobne kryptowaluty pieniądzem nie są”. Co więcej, uważam, że jest to kwestia fundamentalna, która sprawia, że ani bitcoin ani żadna inna kryptowaluta nie osiągnie statusu pieniądza i zakończy swój żywot, jako zabawka, bańka, lub co najwyżej wehikuł inwestycyjny, podobno do niektórych derywatów.

Tym, co przekreśla kryptowaluty jako pieniądz jest fakt, że o ile mogą one być środkiem wymiany, o tyle nie były, nie są i w wyobrażalnych warunkach i czasie nie będą towarem. Jedynym pieniądzem jest złoto, i srebro, które wywodzą się z towaru, na który istnieje konkretne i określone zapotrzebowanie (podaż). Ostatnio mówi się na przykład, że srebro, jako pieniądz, może przewyższyć nawet znaczenie złota, gdyż jest szerzej stosowane jako towar w technice dentystycznej, elektronice, chemii, metalurgii i innych dziedzinach zastosowań produkcyjnych. Złoto ma także zastosowania przemysłowe czy w jubilerstwie, ale popyt na nie jest mniejszy niż na srebro.

Pieniądz, żeby być pieniądzem nie tylko musi mieć zastosowanie niepieniężne, na które istnieje niezależny popyt, to na dodatek, zastosowanie musi mieć swoją własną cenę. Bitcoin takiej cechy nie posiada. Nie posiada też innych pożądanych przez pieniądz cech, jak na przykład nie powstał samorzutnie w wyniku procesu rynkowego, lecz został stworzony, czyli powołany (zadekretowany) do życia przez człowieka. Co gorsza, jest dobrem monopolistycznym, emitowanym tylko przez jednego emitenta, co naraża posiadaczy „waluty BTC” na fałszerstwa, manipulacje, czyli straty. Można by ten mankament od biedy usprawiedliwić, tak jak usprawiedliwia się fakt bycia „kawałka papieru” pieniądzem fiducjarnym, czyli papierowym, który także jest monopolistyczny (przeważnie emituje go wyłącznie państwo/bank centralny), to jednak „papier” wywodzi się ze złota i można przyjąć, że – w warunkach standardu złota czy nawet standardu dewizowo-złotego, lub jak kto woli dolarowo-złotego, jaki przyjęto po konferencji w Bretton Woods w 1971 roku, która zniosła klasyczny standard złota – jest poświadczeniem pewnej wartości złota, jaka „stoi” za kawałkiem zadrukowanego papieru. Dopóki nie zostanie przywrócony standard złota (patrz fascynująca książka George’a Gildera Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego. Fijorr Publishing 2015) bitcoin nawet takiej cechy pieniądza nie posiada!

Nazywanie bitcoina pieniądzem jest przenośnią, która wiąże się wyłącznie z jego funkcją środka wymiany. Coraz więcej banków centralnych i rządów, wskutek ogromnego zadłużenia, w obliczu zagrożenia niewypłacalnością usiłuje uciec od odpowiedzialności właśnie w sferę „czegoś”, co nazywamy pieniądzem elektronicznym, czegoś co pieniądze jednak nie jest. Likwidują pieniądz fiducjarny, czyli papierowy chcą doprowadzić do całkowitego zniewolenia ludzi. I dlatego, dla jaśniejszego obrazu sytuacji korzystałem z określenia kryptowaluty czy pieniądz elektroniczny.

Inne formy pieniądza elektronicznego: karta kredytowa, płatnicza czy e-przelew to też nie są pieniądze. To są zaledwie ich substytutu ułatwiające posługiwanie się pieniądzem.

To, co Kamil pisze dalej – wobec tego co napisałem powyżej – nie ma większego znaczenia: (…) BTC można sobie np. wydrukować na kartce papieru i w dowolnym momencie staje się papierową gotówką, o której pan pisze, można mieć go na dysku czy pendrive.

BTC po wydrukowaniu też pieniądzem nie będzie. Inaczej ma się sprawa z kolejną uwagą polemisty, że (…) taką kartkę czy pendrive można przekazać byle komu i żaden bankier, rząd czy sąsiad o tym się nie dowie.

I tu też się polemista myli. Otóż, BTC czy ETH nie są medium transparentnym. Wprawdzie przyjmuje się, że technologia blockchain uniemożliwia zbadanie łańcucha transakcji (od kłębka do nitki), w praktyce jednak BTC transparentny nie jest. Nie jest więc anonimowy. O ile na podstawie analizy papierowego banknotu studolarowego leżącego na chodniku bardzo trudno określić do kogo on należy, o tyle analiza jednostki BTC może ujawnić historię jej posiadania. Gdyby nawet było to trudne, państwowy aparat opresji, w najgorszym dla siebie (i dla nas) przypadku może ogniwo, w którym znajduje się dana jednostka BTC wyłączyć, konfiskując naszą lokatę.

Na koniec Kamil pisze, że „kryptowaluty (…) mają wady i zalety. Ratunkiem rozum i zdrowy rozsądek”. I tu niewątpliwie ma całkowitą rację, choć z rozumem ludzkim i rozsądkiem też różnie bywa.

P.S. Niniejszy tekst odpowiada na zarzuty skierowane wobec mnie (w tym samym, czwartym odcinku Nie wszystko złoto…) także przez innego polemistę, podpisującego się ksywą Wolverine. Jemu chciałbym tylko przypomnieć starą maksymę” „przyganiał kocioł garnkowi”. To jest bardzo praktyczna prawda. Na dodatek ułatwia życie.

P.P.S. W jednym z kolejnych wydań bloga zastanowimy się, czy BTC może kiedyś przejąć rolę pieniądza i jakie mogą być tego konsekwencje handlowe. A także odpowiemy sobie na pytanie, dlaczego w ciągu ostatnich 2 miesięcy kryptowaluty (bo nie tylko BTC) osiągnęły nawet stuprocentową aprecjację, i czy warto je kupować.

Jan M Fijor

Blog Milion plus

Milionerstwo.pl

 

Tematy: , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Komentarze

  1. Pingback: Czy bitcoin jest pieniądzem? – polemika z artykułem Jana Fijora | ANTISTATE

    • ZQW
    • 28 maja 2017
    Odpowiedz

    Drogi Janku,
    tym co definiuje pieniądz jako pieniądz nie jest fakt, czy jest on towarem czy nie, ale jedynie fakt, czy jest on, czy nie jest prawnym środkiem płatniczym. Czyli musi istnieć system prawny – państwo lub namiastka państwa. Jeżeli coś np. kawałek papieru jest prawnym środkiem płatniczym, to oznacza, że można nim regulować wszelkie zobowiązania czy to względem osób prywatnych czy względem organów państwa i nikt, pod groźbą kary, nie ma prawa odmówić przyjęcia tego pieniądza, celem regulacji zobowiązania. Jeżeli któreś państwo uzna bitcoina za prawny środek płatniczy, wtedy i tylko wtedy stanie się on pieniądzem. Na to jednak się nie zanosi. Srebro i złoto, oczywiście, też nie są pieniędzmi, bo nie istnieje żaden kraj o walucie nazywanej złoto lub srebro. Natomiast złote i srebrne monety z oznaczeniami walutowymi np. USD, CAD, EURO itd. jak najbardziej pieniądzem są.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 udostępnień