Biznes a polityka

Przyznać się do popełnienia błędu, nie jest ani powodem do wstydu, ani tym bardziej hańby. To raczej przejaw skruchy, pokory i odwagi. Przyznać się do błędu, którego się nie popełniło, to dodatkowo przejaw szlachetności, a zwłaszcza prawdziwej wielkości.

  1. To, że czyjeś przekonania podziela większość ludzi czy obywateli, nie znaczy wcale, że ten ktoś ma rację. Nawet, jeśli formalnie i legalnie większość tę reprezentuje. Większość przeważnie nie ma racji. To mniejszość wynalazła koło, ogień, zbudowała samochód, akcelerator, komputer etc.

Co, więcej, posiadanie większości politycznej, czyli parlamentarnej nie oznacza wcale, że reprezentuje się większość narodu. Znaczy tylko to, że przy obowiązującej formule liczenia głosów, ma się większość parlamentarną. W Polsce od 2015 roku taką większość ma Prawo i Sprawiedliwość. Chętnie się na nią powołuje. Jeszcze chętniej z niej korzysta, mimo iż duża większość Polaków na PiS nie głosowała, innymi słowy, partii tej nie popiera.

Jarosław Kaczyński, niekwestionowany lider PiS nie ukrywa, że wie lepiej, co nam, Polakom jest potrzebne. Załóżmy nawet, że założenie to jest prawdą, i p. Kaczyński jest nieomylny. Różnorodność ludzkich preferencji, indywidualny charakter człowieka sprawia, że nie wszyscy Polacy, w tę nieomylność prezesa PiS, wierzą. Duża część obywateli kwestionuje różne kwalifikacje p. prezesa i jego ludzi. Myślę, że Jarosław Kaczyński dobrze o tym wie. Być może go to drażni, zdaje sobie jednak sprawę z tego, że ludzka antypatia, uprzedzenia, czy nienawiść, jeśli są dla kogoś krzywdzące i złe, są równocześnie niezbywalnymi faktami życia.

  1. Takim faktem są wątpliwości części obywateli, co do legalność głosowania na ustawę budżetową w dniu 16 grudnia 2016.

Mimo iż tysiące Polaków wydawało się być nieprzekonanych o istnieniu kworum, PiS uparcie stało na stanowisku, że ludzie ci się mylą. W rezultacie tego uporu większość sejmowa doprowadziła do uchwalenia ustawy, mimo oskarżeń o jej niekonstytucyjność. Skutkiem czego pewna część Polaków kwestionuje legalność głosowania, legalność ustawy budżetowej, a tym samym budżetu. To nie jest dobry stan. Człowiek woli najgorszą prawdę od niepewności.

Pojawia się zatem pytanie: czyż, we własnym interesie rządzących, dla dobra ich reputacji, z szacunku dla innych, także dla tych, którzy w nich powątpiewają, nie warto było przeprowadzić publicznego dowodu prawdziwości tezy o kworum? Nawet, jeśli połowa Polaków byłaby przekonana o legalności tego głosowania?

Czy to źle pokazać narodowi, że rządzącym zależy na dobrej opinii; że tym, którzy w dobre intencje władzy powątpiewają (i mają do tego prawo) nie waha się ona dowieść swych racji. Tym bardziej, że partia rządząca ma większość formalną, i zebranie kworum nie stanowiło dla niej problemu.

  1. Biznesmen, który by tak postępował najprawdopodobniej doprowadziłby swoje przedsiębiorstwo na skraj upadku.

Wyobraźmy sobie przykładowo, że firma H&M czy sieć boutique’ów Reserve nie chcą wymienić/ wadliwie wykonanych (zdaniem klienta) rękawiczek czy torebek, upierając się, że dyrekcja fabryki produkującej rękawiczki lub torebki zapewniła ich, iż są one dobre i nie ma powodów do ich zwrotu. Trudno sobie wręcz wyobrazić, żeby jakikolwiek biznes tak postąpił. I to nie z powodu istnienia ustawodawstwa zmuszającego przedsiębiorców do przestrzegania ustawy nakazującej respektowanie konsumenckiego prawa do gwarancji. Powiem więcej, takie prawo jest całkowicie zbyteczne.

Co prawda, prawo do gwarancji w biznesie bywa nadużywana, to jednak każdy biznes się na nie godzi dla dobra relacji z klientami, czyli dla własnego dobra. Godzi się wymienić zakwestionowany towar, czy zwrócić nabywcy pieniądze, nawet wtedy, gdy de facto towar jest wykonany prawidłowo; nawet wtedym gdy biegły sądowy stwierdzi, że klient nie ma racji, bo wie, że w przeciwnym razie narazi się na wrogość, w najlepzym przypadku niechęć  ze strony konsumentów.

Amerykańska sieć handlowa, Montgomery Ward, która jako pierwsza na świecie dobrowolnie, z własnej inicjatywy wprowadziła w 1874 roku gwarancję zwrotu zakupionego wyrobu, nie tylko na tym nie straciła. W krótkim czasie stała się ona jedną z największych sieci handlowych USA, a potem świata. Ludzie wiedząc, że kupując w niej to czy owo niczego nie ryzykują, walili do magazynów Montgomery Ward jak w dym, budując tym samym wielkość firmy i przynosząc jej krociowe zyski. Nazywa się to zasadą gwarantowanej satysfakcji, albo zwrotu pieniędzy. Gwarantowanej bez względu na okoliczności.

Za przykładem firmy Montgomery Ward poszły wkrótce wszystkie inne, najpierw amerykańskie, potem światowe biznesy. Te, które tego nie uczyniły, poszły z torbami.

Gdyby parlamentarzyści PiS poczytali trochę historii gospodarczej, mieliby nie tylko więcej wiedzy i doświadczenia, ale także poparcia w narodzie. Upór i brak elastyczności świadczy o ignorancji, zawziętości, jest przejawem pychy i zaślepienia, a to nie są cechy chętnie u ludzi tolerowane. Nie tylko w biznesie, także – a zwłaszcza – w polityce.

Jan M Fijor

milinerstwo.pl

Tagi: , , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Array 0 udostępnień