Złoto jest pieniądzem, wszystko inne to tylko kredyt

Tytułowy cytat „Złoto to pieniądz, wszystko inne jest kredytem” przypisuje się królowi bankierów, Johnowi Pierpontowi Morganowi. Miał go użyć zeznając przed Kongresem w 1912 r., na krótko przed swą śmiercią. Cytat ten nigdy w dziejach nie był bardziej aktualny niż właśnie dziś.

Zanim go wyjaśnimy, chciałbym wspomnieć o tym, że (a) JP Morgan wypowiedział swoją myśl inaczej, mianowicie: „Pieniądz to złoto, nic więcej”, oraz (b) w 1912 roku, Kongres rzadko kiedy, o ile w ogóle bywał okłamywany. W przeciwieństwie do czasów nam współczesnych, gdy prawda jest równie wyjątkowa, jak kaktusy na dłoni. Pamiętacie, jak brzmiała odpowiedź prezesa FED, Bernankego, gdy go któryś z kongresmenów zapytał: Czy złoto to pieniądz? Bez zająknięcia odrzekł: Nie!

O co chodziło JP Morganowi? Stary bankier chciał przekazać swoje doświadczenie, że tylko złoto jest pieniądzem, wszystko inne to jego „pochodna”, czy jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli: derywat. JP zrozumiał bowiem, że o ile nasze złoto fizyczne jest niewątpliwie nasze, każda waluta, każda obligacja, każdy kapitał (equity), czek czy weksel wiążą się z ryzykiem powiązania ich z jakimś kontrahentem. Wiedział bowiem, że „obietnice” bywają łamane. Mogą zostać złamane przez oszustwo, niewypłacalność, czy wskutek celowej lub mimowolnej deprecjacji waluty. Im dłuższy był łańcuch obietnic, im dalej znajdowały się one od złota, tym bardziej prawdopodobne było, że któreś z ogniw łańcucha ostatecznie pęknie, czyniąc wszystkie pośrednie ogniwa bezwartościowymi.

Dzisiaj, czyli 110 lat później żyjemy w świecie, w którym prawie wszystko dotknięte jest kredytem, lub faktycznie jest tym kredytem. Odnosi się to do różnych walut, oczywiście, do wszystkich obligacji i innych papierów dłużnych, do akcje spółek, nieruchomości, surowców kupowanych na giełdach metali – słowem prawie do wszystkiego.

Jakie to ma znaczenie? Wystarczy sobie uzmysłowić, że jeszcze nigdy w dziejach świat nie był tak zadłużony.  Nieruchomości zostały zapożyczone w większym procencie niż kiedykolwiek w historii. Nawet pospolite surowce, metale (commodities) mogą stać się „kasynem kredytowym”, wystarczy zapytać o to posiadaczy certyfikatów złota, które  nie posiadają żadnego fizycznego zabezpieczenia – mówi się nawet o nich: papierowe złoto. Nie mówiąc o paru biliardach (1000 bilionów) instrumentów pochodnych, wiszących nad światem finansów. To wszystko jest kredytem i w związku z tym wiąże się z ryzykiem kontrahenta.

Co to jest ryzyko kontrahenta? Jest to ryzyko, że osoba, z którą prowadzimy interesy, nie zechce wykonać albo nie będzie w stanie wykonać swojej części umowy. Ta druga strona może zbankrutować sama, lub z osobą, z którą prowadzi interesy; może ulec bankructwu i uniemożliwić działanie naszemu bezpośredniemu kontrahentowi. Oczywiście istnieje również ryzyko oszustwa. Nasz kontrahent otrzyma od nas pieniądze i ucieknie z nimi, co może sprawić, że nie będzie w stanie wywiązać się z umowy z kimś innym. Ważne jest, aby zrozumieć, że kontrahenci mogą się nie wywiązać ze zobowiązania, i że takich przypadków może być dowolna liczba – wszystkie one mają jedno imię: „strata”. Ważne jest rozumieć, że ryzyko kontrahenta może się pojawić znikąd, pojawić w dowolnym momencie i w miejscu, o którym nawet nie mamy pojęcia.

Dlaczego mówię o ryzyku kontrahenta? Ponieważ istnieje ono wszędzie i prawie we wszystkim, co robimy lub czego się dotkniemy. Idziesz do pracy i „ufasz”, że otrzymasz wypłatę w dniu wypłaty. Wkładasz czek do banku i „ufasz”, że po powrocie możesz odzyskać środki z niewielkimi odsetkami. Idziesz do sklepu i „ufasz”, że zaakceptują Twoją kartę kredytową lub debetową i że będą mieć zapas towaru, którego szukasz. Sklep musi posiadać „zaufanie” swoich banków i dostawców. Dostawcy muszą ufać swoim pośrednikom i bankom, podobnie jak producenci surowców. To „zaufanie” musi również istnieć między bankami, brokerami, towarzystwami ubezpieczeniowymi a nawet bankami centralnymi, skarbcami i suwerennymi państwami.

Zawsze tak było i zawsze tak będzie; świat musi się opierać na „zaufaniu”, problem w tym, że z chwilą gdy „kredyt” ogarnął glob, niebezpieczeństwo zaczyna rosnąć jak kula śnieżna. Jeszcze nigdy w historii ryzyko niewypłacalności nie było większe niż obecnie. Dzieje się tak, ponieważ wskaźniki dźwigni i zadłużenia są rekordowe w skali świata. Zamiast zastanawiać się co zrobimy, „gdy” nam się to przydarzy, coraz częściej pytamy: „kiedy” nam się to przydarzy.

Na pytanie „czy wierzysz, że twój rząd stoi na skraju bankructwa” zdecydowana większość  obywateli odpowiada „tak”, podczas gdy jeszcze 10 lat temu uważano by taką odpowiedź  za herezję. Skoro odpowiadamy „tak”, to znaczy, że wierzymy, iż system finansowy w którym żyjemy to domek z kart oparty w 100 procentach na kredycie, a zatem on również upadnie. Łańcuch instrumentów pochodnych pęknie i wszystko, co finansowe będzie miało wartość lub „wartość” znacznie niższą niż obecna. Powodem tego spadku będą niepowodzenia kontrahentów, które powodują skurczenie się wolumenu kredytu. Przypomnijmy sobie, że pod koniec kryzysu Lehman Brothers, w 2008 r., nawet banki centralne nie ufały innym bankom centralnym…

Tym razem może być dużo gorzej.

Wróćmy zatem do tytułowego cytatu JP Morgana. Próbował on w ten sposób wyjaśnić, że posiadane przez nas fizycznego złota nie wiąże się z ryzykiem kontrahenta. Złoto nie „wywodzi” swojej wartości z niczego, ani znikąd. Złoto jest wartością samą w sobie, ponieważ jest samym pieniądzem w najczystszej i najprostszej jego formie. Złoto jest ostatnim członem łańcucha, nawet wtedy gdy wszystko wokół niego upadnie. Nie tylko nadal będzie ono trwałe i niezmienne, nie tylko będzie stało wysoko na skali bezpieczeństwa, kiedy  już gmach kredytu runie, ludzie ze wszystkich środowisk (w tym same rządy) będą w nim szukać pewności.

Przez ostatni wiek „bezpieczeństwo” było utożsamiane najczęściej z 10.cio letnimi obligacjami (długiem) skarbu państwa, teraz jednak skarb państwa nie jest już bezpieczną przystanią. To raczej miejsce, z którego należy wiać. Tym, co przyniesie korzyść i wzrośnie będzie „wartość” złota, ponieważ kredyt stworzony w ciągu wielu dekad w niej będzie szukał miejsca do ukrycia.

Z tego właśnie powodu ludzie chcą posiadać złoto. Skoro jesteśmy pewni, że system finansowy  upadnie, najlepszą pozycją, jaką można zająć gdy to nastąpi, jest posiadanie „pieniądza”. Nie fałszywe banknoty,  nie weksle, pokwitowania, czy obietnice wypłaty pieniędzy, lecz PRAWDZIWE pieniądze pozwolą się systemowi finansowemu odbudować i zrestartować ponownie. To „ponowne uruchomieni” będzie możliwe dzięki temu, że – gdy upadnie jakakolwiek pewność i będzie panował niedobór bezpieczeństwa, część z nas będzie mieć na tę odbudowę prawdziwy pieniądz. Każdemu z nas życzę, aby znalazł się w tej części społeczeństwa, która stworzy nowe dziedzictwo do przekazania przyszłym pokoleniom.

Opr. JB na podst. artykułu Billa Holtera zamieszczonego w biuletynie Miles Franklin

 

 

Tags: derywaty, dług, kontrahent, obligacje, złoto

Related Posts

Previous Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 shares