Kryzys 2020. Kto pyta nie błądzi (#5)

Z braku czasu na pisanie, p[proponuję sesję Q&A. Pojawia się światełko w tunelu? Miłego oglądu!

Related Posts

Previous Post Next Post

Comments

    • Tomek
    • 28 maja 2020
    Odpowiedz

    Janku, pracuje w budownictwie,czyli perspektywa w kolejnych latach taka sobie.. ale żeby było krotko. Kilka lat temu skończyłem podyplomokwe „wycena nieruchomości”, czy warto kończyć edukację w tym zakresie i uzyskać licencje? W kontekście podatków katastralnych itd. Wiem, że po doświadczeniach w USA i na podstawie znajomości rynku nieruchomości u nas i w wielu krajach trafnie mi podpowiesz:) dziękuję za nagrania i ciekawe artykuły. Pozdrawiam gorąco.

    1. Odpowiedz

      Licencjonowani wyceniacze nieruchomości, to przeważnie najgłupsi ludzie.
      Nieruchomość jest tyle warta, na ile strony gotowe są się ugodzić, ewentualnie
      można porównać nieruchomości krańcowe. Lepiej byś zrobił, gdybyś zajął pośrednictwem.
      Rynek zmierza ku dołowi, ale zostaną na nim ludzie, którzy będą potrzebować porady
      fachowca. przy okazji znajdziesz trochę okazji. Taka jest moja opinia.

    • sfax
    • 29 maja 2020
    Odpowiedz

    NOWA WSPANIAŁA RZECZYWISTOSC
    Wojna z populizmem wreszcie się skończyła. Śmiało, zgadnijcie, kto wygrał?

    Podpowiem wam. Nie są to Rosjanie, biali supremacjoniści, żółte kamizelki, nazistowski kult śmierci Jeremy’ego Corbyna, mizoginiści określani jako Bernie Bros, terroryści w czapkach MAGA, ani żadna z innych prawdziwych lub fikcyjnych „populistycznych” sił, z którymi od czterech lat toczy wojnę globalny kapitalizm.

    Co? Nie mieliście świadomości, że globalny kapitalizm toczy Wojnę z Populizmem? Nie martwcie się, większość ludzi nie ma o tym pojęcia. Nie było oficjalnego ogłoszenia, ani nic w tym stylu. Została wszczęta latem 2016 r., kiedy kończyła się Wojna z Terroryzmem, jako jej następny odcinek lub jej wariacja, albo przedłużenie, albo… to naprawdę już bez znaczenia, bo teraz mamy Wojnę ze Śmiercią, czy też Wojnę z Drobnymi Objawami Przeziębienia – w zależności od wieku i ogólnego stanu zdrowia.

    Zgadza się, moi drodzy, po raz kolejny globalny kapitalizm (czyli tzw. „świat”) został zaatakowany przez potwornego wroga. GloboKap nie może złapać oddechu. Od momentu, kiedy pokonał komunizm i stał się globalnym hegemonem ideologicznym, pojawiał się jeden nikczemny wróg za drugim.

    „Oddział ratunkowy”

    Jak tylko odtrąbił i uczcił zwycięstwo w zimnej wojnie i zaczął bezwzględnie wszystko restrukturyzować i prywatyzować, został brutalnie zaatakowany przez „islamskich terrorystów” i tym samym zmuszony do inwazji na Irak i Afganistan, zabicia i torturowania ogromu ludzi, zdestabilizowania całego Bliskiego Wschodu, nielegalnego inwigilowania każdego człowieka, … no przecież pamiętacie Wojnę z Terrorem.

    Wtedy, kiedy już wydawało się, że Wojna z Terrorem wreszcie się kończy, a jedynymi pozostałymi terrorystami byli „samoradykalizujący się” terroryści (z których wielu nie było nawet prawdziwymi terrorystami) i wyglądało na to, że GloboKap w końcu będzie w stanie spokojnie dokończyć prywatyzację i zniewolenie wszystkiego i wszystkich długami, na wypadek, gdybyście o tym nie wiedzieli, zostaliśmy ponownie zaatakowani, tym razem przez globalny spisek wspieranych przez Rosję, neofaszystowskich „populistów”, którzy doprowadzili do Brexitu i do wygranej Trumpa, próbowali nawet wybrać Corbyna i Berniego Sandersa, napuścili też na Francję żółte kamizelki i zagrażają „tkance zachodniej demokracji” zasiewającymi niezgodę memami na Facebooku.

    Niestety w przeciwieństwie do wojny z terroryzmem, wojna z populizmem nie szła tak dobrze. Po czterech latach walki GloboKap (znany też jako Neoliberal Resistance) … no dobrze, zdusili obu, Corbyna i Sandersa, ale kompletnie spartaczyli operację psychologiczną pt. Russiagate, i musieli się liczyć z kolejnymi cztery latami Trumpa i Bóg jeden wie, ile lat Johnsona (w Wielkiej Brytanii, która rzeczywiście opuściła Unię Europejską), żółte kamizelki jakoś nie znikały i w gruncie rzeczy „populizm” wciąż rósł w siłę (jeśli nie w rzeczywistości, to przynajmniej w sercach i myślach).

    I tak, jak tylko Wojna z populizmem zastąpiła (lub przedefiniowała) Wojnę z Terroryzmem, oficjalnie rozpoczęto Wojnę ze Śmiercią, żeby zastąpić nią (lub przedefiniować) Wojnę z Populizmem… co, po raz kolejny, oznacza (zgadliście), że czas przedstawić następną „nową wspaniałą normalnośc”.

    Zostań w domu. Życie jest piękne.

    Natura tej nowej wspaniałej normalności jest w tym momencie absolutnie jasna i nie pozostawia miejsca na wątpliwości. Jest tak jasna, że większość ludzi jej nie widzi, a to dlatego, że nie są gotowi jej zaakceptować, więc jej nie rozpoznają, mimo że mają ją pod samym nosem. Zupełnie jak Dolores w serialu „Westworld”, „nic im to nie mówi”. Dla reszty z nas wygląda to dość totalitarnie.

    W ciągu około 100 dni całe globalne imperium kapitalistyczne zostało przekształcone w de facto państwo policyjne. Prawa konstytucyjne zostały zawieszone. Większość z nas siedzi w areszcie domowym. Policja zgarnia wszystkich, którzy nie współpracują z nowymi środkami nadzwyczajnymi. Na siłę wyrzucają pasażerów z transportu publicznego, aresztują ludzi, których dokumenty nie są zupełnie w porządku, nękają, biją, zastraszają i arbitralnie zatrzymują każdego, kogo uznają za „zagrożenie dla zdrowia publicznego”.

    Władze otwarcie grożą, że będą siłą wyciągać ludzi z domu i poddawać kwarantannie. Policjanci ścigają zbiegłe babcie. Robią naloty na nabożeństwa w kościołach i synagogach. Obywatele są zmuszani do noszenia urządzeń moniturujących przywiązanych do kostek. Roboty i orwellowskie drony są utrapieniem dla rodzin, które wybrały się na spacer.

    Przeciwko tym mniej uległym, którzy „łamią zasady”, kierowane są oddziały antyterrorystyczne. Każdy, kto według amerykańskich władz „celowo roznosi koronawirusa” może być aresztowany i oskarżony jako koronawirusowy terrorysta. Firmy zajmujące się sztuczną inteligencją pracują z rządami nad wdrożeniem systemów rejestrowania i śledzenia naszych kontaktów i ruchów. Jak napisano w najnowszym artykule Foreign Policy:

    „Analogia ze zwalczaniem terroryzmu jest przydatna, ponieważ pokazuje kierunek, w którym zmierza polityka pandemiczna. Wyobraźcie sobie, że wykryto nowego pacjenta z koronawirusem. Po pozytywnym wyniku testu rząd może użyć danych z jego telefonu komórkowego, aby namierzyć każdego, kto przebywał w pobliżu, być może skupiając się na tych, którzy byli z nim w kontakcie dłużej niż kilka minut. Sygnał z telefonu komórkowego może następnie zostać wykorzystany do egzekwowania decyzji o kwarantannie. Ktoś wyjdzie z mieszkania, a władze będą wiedziały. Zostawi telefon w domu, a zadzwonią. Rozładuje baterie, a w ciągu kilku minut pod jego drzwiami pojawi się samochód policyjny…”

    Mógłbym tak ciągnąć, ale chyba już z grubsza widzicie, co się szykuje. Cóż, albo widzicie, albo nie.

    I to jest ta naprawdę przerażająca część Wojny ze Śmiercią i naszej „nowej wspaniałej normalności”… znacznie bardziej niż sam totalitaryzm. (Każdy, kto bacznie obserwował, nie jest tak bardzo zszokowany decyzją GloboKap o wdrożeniu globalnego państwa policyjnego. Symulowanie demokracji jest w porządku, jak długo te plebejuszowskie masy nie staną się niesforne i trzeba będzie im przypomnieć, kto tu rządzi – co właśnie się robi).

    „Witamy na pokładzie, Proszę zająć miejsca, żebyśmy mogli was oczyścić”.

    Nie, naprawdę przerażające jest to, jak miliony ludzi natychmiast wyłączyły krytyczne myślenie, ustawiły się w rządku, zaczęły iść gęsiego, powtarzać histeryczną propagandę i donosić policji na sąsiadów za wyjście na spacer czy przebieżkę (po czym sadystycznie obrzucały ich obelgami, zupełnie jak owo „Żegnajcie, Żydzi” z ust żydowskiej dziewczyny z „Listy Schindlera”, gdy ci zostali obezwładnieni i aresztowani).

    Są tam, w tej chwili, w Internecie, miliony tych faszystów z dobrymi intencjami, patrolują sieć w poszukiwaniu oznak najmniejszego odchylenia od oficjalnej narracji na temat koronawirusa, bombardują wszystkich bezsensownymi wykresami, wyjętymi z kontekstu statystykami śmierci, zdjęciami rentgenowskimi zwłóknionych płuc, zdjęciami ciężarówek-chłodni z kostnicy i zbiorowych grobów, i innych sensacyjnych potworności, których celem jest doprowadzenie do zwarcia w krytycznym myśleniu i uciszenie wszelkich form sprzeciwu.

    Tego typu zachowanie, chociaż niezaprzeczalnie tchórzliwe i obrzydliwe, również nie jest szokujące. Niestety, gdy ludzie zostaną wystarczająco sterroryzowani, większość cofnie się do swoich zwierzęcych instynktów. Nie jest to kwestia etyki ani polityki. Jest to wyłącznie kwestia instynktu samozachowawczego. Kiedy zniesie się normalną strukturę społeczeństwa i umieści wszystkich w „stanie wyjątkowym”… robi się zupełnie tak, jak w grupie szympansów, kiedy osobnik alfa umiera albo zostaje zabity przez konkurenta. Reszta stada biega w kółko pohukując i strojąc miny, aż stanie się jasne, kto jest nowym dominującym samcem, a wtedy pochylają się, żeby zademonstrować swoją uległość.

    Totalitaryści to rozumieją. Rozumieją to sadyści i przywódcy sekt. Kiedy ludzie, nad którymi dominujesz, stają się niepokorni i zaczynają kwestionować twoje prawo do dominacji nad nimi, musisz sfabrykować „stan wyjątkowy” i wywołać trwogę, żeby zwrócili się (lub wrócili) do ciebie po ochronę przed potwornym wrogiem, kimkolwiek on jest, zagrażającym sekcie, ojczyźnie czy czemukolwiek innemu. A kiedy już wrócą do zagrody i przestaną kwestionować twoje prawo do dominacji, możesz wprowadzić nowy zestaw reguł, których wszyscy muszą przestrzegać, żeby historia się nie powtórzyła.

    Właśnie to dzieje się w tej chwili. Ale prawdopodobnie chcesz wiedzieć … dlaczego tak się dzieje? I dlaczego właśnie teraz?

    Na szczęście mam na ten temat pewną teorię.

    Nie, nie ma w niej Billa Gatesa, Jareda Kushnera, WHO ani globalnego spisku chińskich Żydów zanieczyszczających nasze cenne płyny ustrojowe za pomocą swojej satanistyczno-pozaziemskiej technologii 5G. Jest trochę mniej ekscytująca i bardziej abstrakcyjna (aczkolwiek niektóre z tych postaci prawdopodobnie mają coś z tym wspólnego… choć raczej nie chińscy Żydzi ani satanistyczno-pozaziemscy iluminaci).

    Wiecie, staram się bardziej skupiać na systemach (takich jak globalny kapitalizm) niż na jednostkach. I na modelach władzy, a nie konkretnych ludziach ją sprawujących w danym momencie. Z tej perspektywy ta globalna blokada i nasza nowa wspaniała normalność mają doskonały sens. Wytrzymajcie ze mną jeszcze chwilę, bo na to, co dalej napiszę, nie bardzo się mieści w głowie.

    To, czego doświadczamy, to dalsza ewolucja post-ideologicznego modelu władzy, który powstał, gdy po rozpadzie Związku Radzieckiego globalny kapitalizm stał się globalnie hegemonicznym systemem. W takim globalnie hegemonicznym systemie ideologia staje się przestarzała. Ten system nie ma zewnętrznych wrogów, a zatem i ideologicznych przeciwników. Wrogowie globalnie hegemonicznego systemu z definicji mogą być tylko wewnętrzni. Każda wojna staje się powstaniem, buntem wybuchającym w obrębie systemu, ponieważ nie ma już żadnego zewnątrz.

    Ponieważ nie ma już żadnego zewnątrz (a zatem i zewnętrznego ideologicznego przeciwnika), globalnie hegemoniczny system całkowicie rezygnuje z ideologii. Jego ideologią staje się samo pojęcie „normalności”. Każde wyzwanie dla „normalności” jest odtąd uważane za „nienormalność”, „odstępstwo od normy” i automatycznie delegitymizowane. System nie musi spierać się z odchyleniami i nieprawidłowościami (jak bywało w przeszłości, kiedy dla uwierzytelnienia się i nadania sobie legitymacji był zmuszony do debat z przeciwnymi ideologiamisię). Teraz musi je po prostu wyeliminować. Przeciwstawne ideologie stają się patologiami, egzystencjalnymi zagrożeniami dla zdrowia systemu.

    Innymi słowy, globalnie hegemoniczny system (tj. globalny kapitalizm) staje się ciałem, jedynym ciałem, któremu nie przeciwstawia się nic z zewnątrz, ale atakowane jest od wewnątrz przez różnych przeciwników: terrorystów, ekstremistów, populistów, kogokolwiek. Ci wewnętrzni przeciwnicy atakują globalnie hegemoniczne ciało podobnie jak choroba – jak rak, zakażenie czy wirus. A globalnie hegemoniczne ciało reaguje tak jak każde inne ciało.

    Czy ten model zaczyna brzmieć znajomo?

    Mam taką nadzieję, ponieważ właśnie to się teraz dzieje. System (tj. globalny kapitalizm, a nie grupa facetów w jakimś pokoju, zawiązująca spisek mający służyć sprzedaży szczepionek) reaguje w przewidywalny sposób na ostatnie cztery lata populistycznej rewolty. GloboKap atakuje wirusa, atakującego jego hegemoniczne ciało. Nie, nie koronawirusa. Wirusa o wiele bardziej niszczycielskiego i namnażającego się: oporność wobec hegemonii globalnego kapitalizmu i jego post-ideologicznej ideologii.

    Jeśli jeszcze nie jest dla was jasne, że obecny koronawirus żadną miarą nie uzasadnia totalitarnych środków nadzwyczajnych, nałożonych na większość ludzkości, stanie się to jasne w najbliższych miesiącach. Pomimo wszelkich starań „ekspertów ds. zdrowia”, by praktycznie wszystko uznać za „śmierć z powodu Covid-19”, liczby ujawnią prawdę. Ci „eksperci” już manipulują hstorią, rekalibrując lub kontekstualizując swoje początkowe apokaliptyczne przepowiednie. Media łagodzą histerię. Widowisko jeszcze się nie skończyło, ale można już wyczuć zbliżający się finał.

    W każdym razie, kiedykolwiek to się stanie – za kilka dni, tygodni czy miesięcy – GloboKap wyhamuje totalitaryzm i wypuści nas, żebyśmy mogli wrócić do pracy w ostałych się resztkach globalnej gospodarki – i czyż nie będziemy wszyscy niezmiernie wdzięczni? Na ulicach odbędą się huczne uroczystości, z włoskimi tenorami śpiewającymi na balkonach i rewią taneczną pielęgniarek! Żółte kamizelki przerwą protesty, Putinowi naziści skończą z memami, a Amerykanie wybiorą na prezydenta Joe Bidena!

    No, może nie to ostatnie. Rzecz jednak w tym, że to będzie nowa wspaniała normalność! Ludzie zapomną o wszystkich tych populistycznych bzdurach i będą wdzięczni za jakąkolwiek parszywą robotę, żeby tylko być w stanie zapłacić odsetki od swoich długów, bo przecież, hej, globalny kapitalizm nie jest taki zły w porównaniu z życiem w areszcie domowym!

    A jeśli tak się nie stanie, GloboKap nie będzie miał z tym problemu. Będą musieli znowu nas zamknąć i ciągle nas zamykać, w nieskończoność, dopóki nie pójdziemy po rozum do głowy. Chodzi mi oto, że przecież nie zamierzamy nic z tym zrobić, prawda? Czyż właśnie nie pokazaliśmy tego? Jasne, znowu popsioczymy i pojęczymy, a oni znów wyciągną te zdjęcia masowych grobów i ciężarówek śmierci, i wykresy, i wszystkie te przerażające prognozy, i gorące linie telefoniczne blockwartów znów zatętnią życiem…

    O Autorze

    C. J. Hopkins to wielokrotnie nagradzany amerykański dramaturg, powieściopisarz i satyryk polityczny, mieszkający w Berlinie. Jego sztuki były publikowane przez Bloomsbury Publishing i Broadway Play Publishing, Inc. Jego powieść dystopijna Zone 23 została wydana przez Snoggsworthy, Swaine & Cormorant. Pierwszy tom jego Consent Factory Essays ukazał się nakładem Consent Factory Publishing, spółki zależnej, będącej w całości własnością Amalgamated Content, Inc. Można się z nim skontaktować poprzez strony cjhopkins.com i consentfactory.org.

    • Zbigniew L.
    • 29 maja 2020
    Odpowiedz

    Drogi Janku,
    umocnienie złotówki jest chwilowe. Rząd pokrywa swe wydatki pieniędzmi z UE. Ma pozwolenie wydać pieniądze przesłane z Brukseli, nie na to, na co miały być przeznaczone, ale na ‚walkę z koronawirusem’. Jest to 7,5 mld Euro. Do tego, jak sądzę, NBP przekazuje swój zysk do budżetu, także wymieniając dewizy na złotówki. Umacnia to złotego przed wyborami. Być może pewien wpływ miał wywiad Emilewicz w Die Welt, gdzie w sposób dość wiarygodny opowiadała, jak to rząd wspaniale walczy z koronawirusem, a gospodarka szybko wraca do rozwoju.

    1. Odpowiedz

      Moim zdaniem nie ma znaczenia, w jaki sposób umacnia się złotówka.
      Przepływy między Brukselą a Warszawą nie są czymś nadzwyczajnym.
      Zysk NBP zawsze szedł do rządu, nawet jak go nie było.
      Wątpię, czy rząd wzmacnia polską walutę. Z tego co robi NBP wynika raczej,
      że rząd prowadzi politykę proinflacyjną, opodatkowując obywateli ile się da, żeby ich ograbić.
      Zobaczymy, jak to się ułoży, ale z doświadczenia wiem, że presja opinii publicznej na NBP jest
      czymś dość skutecznym i dlatego wierzę, że PLN ma szanse się poprawić. Tym bardziej, że EBC
      monetyzuje euro na chama od długiego czasu.
      jest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 shares