Kryzys 2020. Nieruchomości w czasach zarazy

To nie jest moje odkrycie, tak uważa większość osób, które rozumieją logikę kryzysu finansowego, takiego jak obecny. Pierwszą, po wolności, ofiarą każdego kryzysu jest rynek nieruchomości. Jeśli jeszcze te nie widzicie, to znaczy, że albo macie słaby wzrok, albo nie chcecie dostrzec prawdy.

Przyczyną załamania na rynku nieruchomości jest strach. Z jednej strony boją się banki, z drugiej potencjalni nabywcy. Obie te grupy łączy wspólny los, któremu na imię zamrożenie kredytów. Konkretnie chodzi o to, że zamiera akcja kredytowa banków. To jest ten objaw kryzysowy, który najsilniej uderza w nieruchomości. Raz, że w związku z aktualnym zastojem w gospodarce – zjawiskiem, które nie ma żadnego solidnego usprawiedliwienia poza cynizmem i pazernością władzy – najbardziej nieprzygotowana, najmniej roztropna i najmniej gospodarna część społeczeństwa, ludzie żyjący od wypłaty do wypłaty wspomagający się w nieokiełznanej konsumpcji kartami kredytowymi, wszyscy oni jako pierwsi odczują pustkę w portfel. A ponieważ wielu z nich musi spłacać raty pożyczek finansujących ich rozrzutność, przestają spłacać długi do banków. Banki zaczynają to odczuwać i to boleśnie, zwłaszcza że grupa obywateli – utracjuszy, a więc ci, którzy zaniedbują swoje zobowiązania to stosunkowo dobrze sytuowani (czyli dobrze zarabiający) profesjonaliści i wysocy urzędnicy.

Banki dostają gęsiej skórki i na wszelki wypadek wstrzymują kredyty. Kontynuuje się wyłącznie rozpoczęte aplikacje pożyczkowe, często korygując w dół wysokość kredytu, w górę zaś udział własny i odsetki. Rośnie ryzyko złych kredytów, musi więc spaść wolumen pieniędzy pożyczanych. Na domiar złego okazuje się, że równocześnie spada bankom wolumen środków do dyspozycji. Nawet jakby chcieli, nie mają z czego pożyczać.

W sytuacji, kiedy wszyscy ci, których nie stać na spłatę kredytu hipotecznego i dlatego  chcieliby się szybko pozbyć swego drugiego apartamenciku, czy trzeciej kawalerki pozbyć, nie mogą ich sprzedać, bo potencjalni kupujący nie mogą otrzymać kredytu. Nie mówiąc o tym, że grupa potencjalnych kupujących szybko zostaje zdziesiątkowana strachem o to, jak teraz przeżyją; co się stanie z ich topniejącymi w płomieniach inflacji zasobami gotówkowymi, dołującymi inwestycjami, a zwłaszcza z pracą. Dzisiaj nikt nie jest pewny swego zatrudnienia. Nie na darmo Cristine Lagarde ostrzegała ok. 3 miesiące temu: pilnujcie swojej pracy, a nie oszczędności.

Rozpoczęcie i satysfakcjonujące zakończenie transakcji kupna/sprzedaży nieruchomości staje się piekielnie trudne. Rynek obrotu nieruchomościami zwalnia. Temu procesowi towarzyszy natychmiast spadek cen. Najbardziej zdesperowani obniżają cenę poniżej poziomu przyzwoitości. I tym desperatom udaje się niekiedy wyssać z rynku resztki gotówki, ale i tak proces spadku cen nie zostaje zahamowany. Rośnie liczba złych kredytów, banki podnoszą oprocentowanie, żeby przyciągnąć gotówkę, żeby im nie zabrakło na utrzymanie. Wyższe oprocentowanie wpływa na podrożenie kredytu, co jeszcze bardziej utrudni sytuację.

Rynek wciąż tli się, bo nigdy nie ma tak żeby wszystko stanęło, ale to za mało, żeby nabrać optymizmu. Dawniej, w takich warunkach banki podnosiły oprocentowanie depozytów jeszcze bardziej, żeby przyciągnąć oszczędności przynajmniej na swe bieżące cele operacyjne i pożyczki obrotowe, biznesowe itp. Dzisiaj tego zrobić nie można, bo rząd jest tak zadłużony, iż podniesienie kosztu kredytu (oprocentowania) o 1 procent grozi zapaścią finansów publicznych. Jednym ratunkiem byłoby pozostawienie gospodarki samej sobie, czyli obywatelom, ale to jest ryzykowne. Gdyby ludzie przekonali się że sami mogą sobie poradzić, mogliby zażądać dymisji administracji rządowej. Więc troskliwy rząd uruchamia akcję pomocy biednym, małemu biznesowi, a zwłaszcza sobie. I wtedy wszystko staje…

Banki otrzymawszy zastrzyk od rządu czują się pewniej i zaczynają zabierać ludziom zadłużone nieruchomości. Kryzys jest w swoim żywiole…

Cdn…nieprędko

Jan M Fijor

 

Tags: gotówka, odsetki, przejęcia, spadek cen, zamrożenie kredytu

Related Posts

Previous Post Next Post

Comments

    • Artur
    • 22 kwietnia 2020
    Odpowiedz

    Wydaje mi się że może się Pan mylić.Tym razem naprawdę może wszystko stanąć tym bardziej że zapowiadana jest susza już zaczyna być sucho jak nie będzie padać to na sierpień wrzesień cała jesień ceny nas zabiją w sklepach. Czy w Hiszpanii ludzie mogą korzystać z wakacji kredytowych zarówno odsetki jak i kapitał?

    1. Odpowiedz

      Nieruchomości, to początek, potem kryzys zacznie się pogłębiać.
      zwracam uwagę na dwa elementy: trudności z kredytem (kryzys bankowy) oraz
      trudności z rynkiem (brak chętnych do kupowania). Liczę na to, że w końcu poleje.
      ja się jakoś o żywność w Polsce nie boję. Rolnictwo było i jest prywatne.
      łatwiej sobie poradzi w trudnych czasach niż konkurencja z Niemiec, Danii, Holandii etc.
      Silny pieniądz bardzo by nam pomógł. Dlaczego nikt nie zwróci rządowi uwagi na to.
      Chociażby Konfederacja i PSL.

      1. Odpowiedz

        Nie wiem niż o wakacjach kredytowych, bo już od dłuższego czasu unikam
        pożyczek. Dowiem się i dam znać.

    • Artur
    • 22 kwietnia 2020
    Odpowiedz

    Wojna bitwa jest o prezydenture a dwa to nie wiem czy Pan wie ale konfederacja również głosowała za sprzedażą koncesji Kanadzie na poszukiwania i wydobyć między i innych surowców na terenie Polski także podejrzewam że korupcja przekroczyła próg konfederacji. Prosze rzucić okiem.Tu pomysły ciekawe rzucają na wiatr albo w obawie przed wykupem przez Chiny akcji albo chcą upaństwowić firmy(komuna łelkam tu) choć raczej nie dojdzie do tego z drugiej strony dzieją się rzeczy niesłychane.

    https://www.bankier.pl/amp/wiadomosc/Lon-z-RPP-Stworzmy-na-GPW-indeks-Bialo-Czerwoni-7868206

      • Marcin Woźniak
      • 23 kwietnia 2020
      Odpowiedz

      Witam Pana.
      To, że rynek nieruchomości upadnie to nie ma żadnej wątpliwości.Mam natomiast pytanie. Na tą chwilę zostało mi do spłaty 150 tys zl kredytu hipotecznego przez kolejne 20 lat. Zatem spłacić ten kredyt odrazu bo mam zaoszczędzone środki, czy pozostawić gotówkę i spłacać dalej w ratach, które nie obciążaja mojego miesięcznego budżetu? Pozdrawiam serdecznie. Marcin.

    • Paweł Żaczek
    • 22 kwietnia 2020
    Odpowiedz

    Drogi Panie Janie pieniądze to nie jest moje hobby dlatego nie poświęcam im aż tyle uwagi jak powinienem posiadam jakąś wiedzę ale dużo jeszcze mi brakuje, mam 21 lat i 25 tyś oszczędności złota nie kupiłem a chciałem czas mi leciał i jak zwykle się spóźniłem ,planuje kupić jedną albo dwie złote monety jak cena trochę spadnie jeszcze ,jeśli spadnie , planuje jeszcze wypłacić pieniądze z banku i zamienić trochę na franka resztę planuje wydać na giełdzie na jakieś surowce głównie rolne ponieważ w tym roku ma być susza więc ich cena powinna pójść w górę , za resztę kupił bym akcje polskich firm dywidendowych podobno polski rynek tani i jeszcze powinien stanieć. Chciałbym też pomoc trochę mojej rodzinie bo niestety największą widzę odnośnie pieniędzy prawdopodobnie mam ja .
    Uważa pan że to dobry pomysł czy nie bardzo ?

    • sfax
    • 23 kwietnia 2020
    Odpowiedz

    Panta rhei! Jakże często plany chytrych obracają się przeciwko nim samym…Chciałbym opowiedzieć jak to kryzys przeniósł mi niespodziewaną korzyść.
    Otrzymałem przed kilku laty w spadku mniejszą część dużej nieruchomości atrakcyjnie położoną w sercu gdańskiej starówki .Moja część przypadła mi na zasadzie współwłasności.Ponieważ jestem od 36 lat obywatelem innego kraju a w Polsce bywam raczej rzadko i z nieruchomości nie miałem ochoty korzystać,wystąpiłem do sądu o zniesienie współwłasności oraz spłatę mi mojej części spadku po atrakcyjnej dla drugiego właściciela cenie.Zaproponowałem nieruchomość sprzedać a uzyskaną ze sprzedaży sumę podzielić między nas .Sąd przyznał mi 300 tys.zł.Wtedy drugi spadkobierca widząc wzrost cen nieruchomości wpadł na bezczelny pomysł zablokowania uprawomocnienia się korzystnego dla mnie postanowienia sądu poprzez stworzenie ciągu zażaleń.Liczył na to,że przeciągając termin sprzedaży zyska na wzroście cen a mi wypłaci potem tylko te 300 tys.Przeciąga w ten sposób uprawomocnienie się postanowienia do dziś,czyli już ponad 3 lata.Liczył,że ja stracę na inflacji a on zyska na wzroście cen.Tych zażaleń do sądu złożył tyle,że na ich dalsze rozpatrzenie trzeba jeszcze poczekać a polskie sądy pracują pomału.Obecnie wie ,że ceny nieruchomości z pewnością mocno spadną i chętnie sprzedałby,tym bardziej,że ma kupca.Niestety sąd musi rozpatrzyć wszystkie jego zażalenia a bez uprawomocnienia postanowienia sądu nieruchomości sprzedać nie może gdyż ja jestem nadal współwłaścicielem.Dzisiaj pisał do mnie z prośbą abym udzielił zgody na sprzedaż gdyż ceny gwałtownie spadną.Ja i tak swoją sumę uzyskam po rozpatrzeniu przez sąd jego zażaleń a on teraz bardzo szybko traci.Wystąpię również do o uwzględnienie stopnia inflacii i rewaloryzację długu.Nie mam ochoty mu odpisać…poczekam (: Kryzys stał się dla mnie w sumie korzystny a on dużo straci…

    1. Odpowiedz

      Niech pan się nie mści, bo sam pan sobie strzeli w stopy.
      JEST INFLACJA! 300 tys. zł dzisiaj to co innego (więcej) niż za 3 lata,
      gdy sąd łaskawie przejrzy wszystkie skargi. Trzeba SZYBCIUTKO usunąć te
      przeszkody, zamknąć sprawę szybko i może pan się już wspólnikowi nie kłaniać.
      Zemsta jest rozkoszą Bogów, nie nas, ludzi!

        • Tomasz
        • 24 kwietnia 2020
        Odpowiedz

        Z jednej strony dostałby za swoje. Z drugiej nie sposób nie zgodzić się z Panem Janem, nie ma co być mściwym bo wtedy zamiast jednej złej osoby będą dwie. Emocje są złym doradcą, a sąd niekoniecznie musi się zgadzać na uwzględnianie inflacji w długu. A wtedy wszyscy będziecie w d… on za swoją chciwość, Pan za mściwość. Dogadajcie się, może Pan wyciągnąć rękę zaproponować jakąś ugodę, że coś więcej Panu skapnie zamiast tych 300k.

        1. Odpowiedz

          To nie emocje doradzały temu wspólnikowi, lecz tępa i ślepa chciwość.
          Dla wszystkich będzie lepiej jeśli załatwicie sprawę szybko i bez sądu.

    • Julia
    • 24 kwietnia 2020
    Odpowiedz

    Witam Panie Janie
    Początkowo perspektywa nadchodących spadków na rynku nieruchomości zdawała mi się być nie lada okazją do nabycia mieszkania ( dla siebie, nie do celów inwestycyjnych) w okresie najbliższego roku. Czy nie uważa Pan ze może być to posuniecie zbyt ryzykowne ? Czy być może hipoteka na kwotę sporo poniżej całkowitej zdolności kredytowej, i równoczesne budowanie oszczędności okazałoby się dobrym zabezpieczeniem przed przyszłą inflacją ?
    Ps. Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za bardzo wartościowe treści i materiały na YT, będę wspierać zakupem książek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 shares