Kto pyta nie błądzi #3

Uwaga: Moje opinie, uwagi, komentarze nie mają charakteru porady finansowej stricte, lecz są jedynie wyrazem tego, co ja bym w danej sytuacji zrobił, gdybym był na miejscu pytającego. Nie znając pełnej sytuacji każdego z Państwa, nie jestem, z stanie wziąć pełnej odpowiedzialności za to, co doradzam.  

Jak zostać milionerką

(dłuższe, ale pouczające)

Mam 47 lat, mieszkam z mężem i synem w UK. W Polsce pracowałam w działach marketing bez pojęcia o rynku i biznesie. Z domu wyniosłam przekonanie ze tylko źli ludzie mają pieniądze i że te szczęścia nie dają. W UK od razu wpadłam do głębokiej wody: zero angielskiego, depresja emigranta, ciężka fizyczna praca w fabryce (12h zmiana, nocki, dźwiganie, wysoka temperatura, hałas, nieprzyjemne stosunki międzyludzkie). Nauczyłam się prawdziwej pracy, zrozumiałam proces produkcji, obsługę maszyn, zarzadzanie zespołem przypadkowych ludzi, uzyskałam nawet jakieś certyfikaty i wyższe stanowiska; pisałam prace, zdawałam egzaminy w obcym języku, w każdej wolnej chwili uczyłam się języka.

Mąż i ja nie mamy smykałki do interesów, raczej jesteśmy szarakami bez predyspozycji ale ja od ok. 3 lat czuje, ze chciałabym więcej. Nie mam żadnego zabezpieczenia na starość,  zero kasy na emeryturę. Mamy syna 9 lat. Super chłopak, bystry, wesoły, najlepszy w klasie. Publiczna edukacja ciągnie go w dół, niestety, bardzo chciałabym go posłać do dobrej prywatnej szkoły.

Po przeczytaniu kilku książek w tym pańskiej „Licz na siebie” nabrałam pewności że dam radę i zarobię na edukację dziecka i na moją emeryturę. Zrezygnowałam z pracy w fabryce i zaczęłam sprzątać prywatne domy. Moja jakość życia na wielu poziomach poprawiła się, nauczyłam się samodzielności biznesowej, zarządzania czasem, komunikacji z klientami, rozwiązywania problemów, a nawet takiej banalnej rzeczy jak prowadzenie samochodu na wąskich angielskich uliczkach oraz autostradzie.

Sprzątanie dało mi więcej kasy i więcej czasu niż praca w fabryce. To się udało.

Jednocześnie znalazłam warsztat renowacji mebli oraz artystycznego szycia zasłon I przekonałam ich żeby przyjęli mnie do nauki zawodu. W zamian za brudną robotę (rozbieranie starych foteli itp) mogłam przyglądać się i praktykować nowe umiejętności. Po 2 latach usamodzielniłam się i otworzyłam własne studio ręcznego szycia zasłon. Nadal sprzątam (regularne, pewne pieniądze) ale tylko 4 dni w tygodniu I tylko od 9.00 do 15.00. Resztę czasu staram sie przeznaczać na rodzinę i rozwój biznesu.

Nawiązałam współpracę z kilkoma rękodzielnikami, którzy dali mi swój towar i zaczęłam jeździć po lokalnych targach również ze swoimi wyrobami: ekologiczne opakowania do żywności. Szyłam zasłony, sprzątałam, nadwyżki pieniędzy planowałam przeznaczyć na rozwój firmy i wybudowanie warsztatu. Niestety rozwaliłam moją starą skodę i  musiałam kupić samochód. Potem zalałam dom i trzeba było zrobić pilny remont, musiałam w końcu postawić warsztat w ogrodzie, bo bałagan w salonie był nie do zniesienia, i wtedy okazało się że konieczne jest wyrównanie gruntu (koparka i 2 robotników przez 2 dni!) pochłonęły  więcej pieniędzy niż nazbierałam. Musiałam dopożyczyć z banku.

Jeszcze na początku roku zarezerwowałam rękodzieła na 20 imprez targowych, do kilku kontaktów handlowych, na stronę www i gdy wszystko było gotowe-  przyszedł wirus. Teraz wszystko stoi na głowie, a w ogóle wątpię, czy za chwile ktokolwiek będzie chciał wydać £2000 na uszycie  firan. Handel stoi, na razie siedzę w domu i nawet nie sprzątam u klientek (social distancing). Mam jakieś drobne szycie, prasowanie, na jedzenie wystarcza.  Jedyne co mogę teraz robić, współpraca z lokalną grupą wolontariuszy: szyjemy rzeczy dla służby zdrowia. Mam satysfakcję, podnoszę kwalifikacje i nawiązuję nowe kontakty. Niestety zero kasy. Uczę się też marketingu on line; codziennie robię coś dla mojego biznesu, cały czas uczę się angielskiego.  Na razie nie ma paniki ale ja chce szybko wrócić do normy i jak najszybciej zacząć zarabiać. Kredyty na dom i konsumpcyjny, rachunki same się nie zapłacą. Myślę że większość klientek, u których sprzątam, przetrwa, ale przecież nie po to poniosłam tyle wyrzeczeń i zmieniłam całkowicie moje myślenie o pracy, pieniądzach, bogactwie żeby teraz wylądować znowu w sprzątaniu.

Bardzo polubiłam handel, kontakt z ludźmi, zabierałam syna ze sobą na targi i miałam poczucie, że dla niego to świetna lekcja. Sporo też jest warta moja reputacja solidnej i uczciwej osoby. Ludzie mi ufają, polecają, dostaję klucze do ich domu, towar na słowo, pieniądze z góry itp. Lubię pracować, mam sporo atutów nie wiem jednak jak to teraz poskładać I na czym się skoncentrować. Czy Pana zdaniem możliwe jest by prawie 50.cio letnia emigrantka w dobie wirusa mogła zostać milionerką?

P.S. Na czym ja mam się skoncentrować? Szycie? Handel? Sprzątanie? Jak te zajęcia zamienić w milionowy biznes?

Kasia

P.S. Jeśli ma pan coś do uszycia, przerobienia, reperacji to chętnie się tym zajmę. Chcę się odwdzięczyć za poradę.

Jan M Fijor:  Zdecydowałem się na druk tego, co tu ukrywać, długiego listu, bo jest on kwintesencją dobra i mądrości. Podobny scenariusz realizuje wiele innych polskich kobiet, w kraju i na emigracji. Pani list jest dowodem na to, że Polki są najwspanialszymi kobietami świata. My, mężczyźni nie dorastamy wam do pięt. Uważam, że postępuje pani po mistrzowsku. Gdyby pani nie została milionerką, i to w dosłownym znaczeniu tego terminu, świadczyłoby to o upadku naszej cywilizacji. Ma pani w sobie tyle wartości, tyle życzliwości dla ludzi, dla świata i tak wiele mądrości, że tylko naprawdę głupie i ślepe społeczeństwo pozwoliłoby sobie na ich zmarnowanie. Wierzę, że pani plan się powiedzie. Wszak wszystko co zarabiamy pochodzi od innych ludzi. Przez ten okres wymuszonej przerwy trzeba zacisnąć zęby i  każdego dnia zrobić coś wartościowego; coś, co posłuży innym ludziom. Dzięki temu poczuje się pani spełniona, nauczy się systematyczności i łatwiej zniesie absurd tego kryzysu. Moim zdaniem będzie pani musiała jeszcze działać „w rozkroku” sprzątanie, szycie (w tym handel). Im szybciej skupi się na pani na biznesie, tym lepiej. Życzę wiele optymizmu, dobrze wpływa na zdrowie.

Kupić mieszanie, czy nie?

Dziękuję za wiedzę, którą się Pan dzieli, oglądam pana na youtube, czytam bloga, czytałam książkę, jestem pod wrażeniem. Szkoda, że tak późno zaczęłam się interesować. Dopiero niedawno Trader 21 polecił mi na swoim blogu pańską książkę.

Pracuję w korporacji, mam 50 lat. Oszczędzałam pieniądze, ale mam je na lokatach. W Idea bank i Getin 750 tys. zł. Mam kredyt na dom (z 2007 r.) we frankach, do spłacenia zostało 68 tys. CHF (prawie 280 tys. PLN). Nie wiem co teraz robić. Spłacić kredyt czy się wstrzymać? Kupować złoto, gdy jest bardzo drogie? Podobnie jak frank i dolary? Kupić akcje? Założyłam rachunek maklerski z myślą o kupnie akcji. Część pieniędzy ma przeznaczone na mieszkanie dla syna, mieliśmy kupować w marcu teraz nie wiem czy jeszcze nie poczekać? Próbuję to ogarnąć. Co by Pan zrobił na moim miejscu, aby jak najmniej stracić?

Ewa

JMF:  To również budująca historia. I również kobieta. Ja bym na pani miejscu zerwał lokatę i spłacił cały dług we frankach. I to już. Zyska pani te kilkaset złotych miesięcznie, na które musi pani pracować i śpi spokojnie świadoma, że banksterów ma z dala od siebie. Przy oczekiwanym spadku dochodów to się może liczyć. Lokaty nie pokrywają dzisiaj nawet inflacji, więc część pieniędzy z lokat – powiedzmy 200+ tys. PLN zamieniłbym na złote monety. Jak się pani pospieszy będzie ich ok. 30 sztuk. Drogie to złoto dopiero będzie. Na razie jest jeszcze OK. Walut bym nie kupował. Wszystkie obecne pieniądze to chłam, różnią się głównie obrazkami. Niedługo nikt papieru nie będzie brał. Cennym i płynnym aktywem pozostaną nasze umiejętności i złoto. Akcji nie polecam. To jeszcze dużo za wcześnie. Akcje po głębokiej bessie kupuje się wtedy, gdy zaczynają drożeć. Powtarzam:  nie kupujemy ich w dołku, lecz wtedy gdy zaczynają drożeć. I pozbywamy się wtedy , gdy są jeszcze droższe.

Złoto za franki?

Pół roku temu kupiłem franka szwajcarskiego (CHF) po 4.02zł. Czy wymienić go teraz na złoto po 8500 zł/oz czy dalej trzymać?

Janusz (tym razem mężczyzna)

JMF: Złoto jest tańsze niż po 8500 zł za złotą monetę jednouncyjną. Gdy się pan dobrze rozglądnie, znajdzie pan jeszcze krugerrandy i filharmoników wiedeńskich (100 euro) w granicach  8000 zł. Na sprzedaży CHF (25.05.2020 płacą za 1franka 4,29 PLN) jest pan do przodu 6,5 procent, do dużo. Zysk ten zamortyzuje wyższą cenę złota. Pół roku temu pewnie kupiłby pan to złoto za 6500 – 7000 zł. Mówi się trudno i płaci za błąd. Tym bardziej, że w ostateczności będzie pan wygrany.

Zegarki radzieckie

Słuchałem twojej ostatniej audycji na YT, w której radzisz parkować gotówkę w złocie. Ma to sens, jednakże ogarnęły mnie wątpliwości dotyczące możliwej delegalizacji złota. W takiej sytuacji sprzedaż lub wymiana złota może być równie ryzykowna, co próba sprzedaży np. narkotyków. Jak oceniasz prawdopodobieństwo takiej sytuacji? Co myślisz o inwestycji w zegarki? Były bardzo popularne w ZSSR w czasach stalinowskich – tam obrót złotem był nielegalny – zakaz nie obejmował złotych zegarków. Pozdrawiam

Patryk

JMF: Na czarną godzinę trzyma się aktywa płynne, czyli takie, które utrzymują  wartość, i które łatwo zbyć, wymienić w barterze. Gdyby doszło do zakazu obrotu złotem, nie miałoby to większego znaczenia czy złoto byłoby zakazane czy nie. Oznaczałoby to, że między narodem a władzą jest taka wojna, iż zasady nie obowiązują. Władza  ma siłę, naród ulicę. Wynika takiego starcia bywa jednoznaczny.  Przechodząc do bardziej pacyfistycznego tonu, zwrócę tylko uwagę, że zarówno filharmonicy wiedeńscy, jak i orzeł amerykański i krugerrand to są po postu monety obiegowe.  Wątpię, czy można zakazać posiadania  pieniędzy. W kwestii złotych zegarków uważam, że o ile posiadanie złotego Pateka jest zawsze w dobrym tonie i pożądane, o tyle z innymi zegarkami, tym bardziej z sowieckimi, może być problem. Po co sobie utrudniać życie, skoro jest złoto bulionowe.

CDN

Piszcie Państwo, pytajcie, kto pyta, nie błądzi!

Subskrybujcie nasz kanał YT (milionerstwo by Jan Fijor https://www.youtube.com/watch?v=sK-GJSdGBxo&t=279s). Polecam zbiór swoich reportaży podróżniczych: Jan M Fijor Resefieber, Fijorr Publishing 2018

Tags: biznes, kredyt, lokaty, mieszkania, milionerstwo. CHF, wirus, złoto

Related Posts

Previous Post Next Post

Comments

  1. Odpowiedz

    Dzień dobry Panie Janku.
    W odpowiedziach doradza Pan zakup złota, nawet kosztem innych walut, które także mogą w perspektywie czasu osłabnąć (np. przez to, co robi FED). Czy Pana zdaniem warto w obecnej sytuacji ulokować w złocie sporo więcej niż zazwyczaj np. 40-50% oszczędności? Jeszcze przed kryzysem zacząłem dywersyfikować oszczędności, w efekcie jest nieco w złocie, jest w IKE/IKZE (długoterminowo), jest w EUR i USD… pytanie czy warto zwiększyć w tym wypadku udział złota, czy może jednak zostawić w miare równe proporcje. W sumie nikt nie wie jak będzie, a gdyby coś spowodowało spadek ceny złota, zbilansuje się to na walutach.

    1. Odpowiedz

      Czy jest pan w stanie sobie wyobrazić sytuację, gdy w obliczu „czarnej godziny”
      szuka pan chętnego, aby odkupił od pana np. 1000 EUR, lub CHF? Bo ja nie.
      Jedynym pieniądzem, jaki wchodzi w takich monetach w grę jest złoto/srebro.
      Z innych w miarę płynnych aktywów, rozważałbym żywność/rolnictwo, transport, doraźną ochronę zdrowia
      pod warunkiem, że się pan na nich zna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 shares