Nowa waluta kryzysowa

Na pytanie, która waluta kryzysowa jest lepsza: złoto czy bitcoin, odpowiedź – na podobieństwo analogicznych wyborów u dzieci – brzmi: złoto i bitcoin. Zwłaszcza, że jedno drugiemu nie szkodzi, a wręcz się wspomagają.  

 Złoto

Waluta kryzysowa, to pieniądz, z którego ludzie korzystają najczęściej w sytuacjach trudnych, kryzysowych. Taki pieniądz musi być wyjątkowo odporny na zmiany czy nawet rewolucje. W szczególnych wypadkach może nawet zyskiwać na wartości.

Pieniądzem kryzysowym przez wieki i tysiąclecia było złoto, może też i srebro. Metale te posiadały cechy umożliwiające  posługiwanie się nimi także w czasach wyjątkowych. Pieniądz złoty był trwały, łatwo podzielny, wygodny w obrocie, a także przez długi czas utrzymywał swą wartość. Złoto było też odporne na czynniki podnoszące ryzyko pieniądza, takiej jak oddziaływanie banku centralnego, umowy społeczne, czy nawet polityczne zakazy posiadania go. Odkąd zostało uznane za pieniądz nie miało żadnego liczącego się konkurenta.

Konkurencja

Ostatnio jednak, zdaniem niektórych finansistów, złoto ma rywala.

Nick Gianbruno z portalu International Man twierdzi, że stała się nim kryptowaluta  bitcoin (BTC). Coraz więcej ludzi jest zdania, że ona również, a kto wie, czy nie przede wszystkim może stać się pieniądzem kryzysowym. Oto niektóre argumenty na rzecz kryzysowego charakteru bitcoina.

Pomijając mało prawdopodobną dzisiaj katastrofę, w wyniku której zostalibyśmy pozbawieni elektryczności, a tym samym możliwości korzystania z komputerów , BTC – podobnie jak złoto – jest pieniądzem trwałym[1]. Jest też pieniądzem spójnym w sensie swej homogeniczności – każdy bitcoin jest taki sam. Jest łatwo podzielny – można go rozłożyć na milionowe, a nawet mniejsze cząstki całości. Bitcoin, zdaniem Giambruno, jest ponadto pieniądze wyjątkowo wygodnym. Aby go stosować wystarczy posiadać smartphone.

Bitcoin to wolność

Sporną kwestia jest wewnętrznej (intrinsic) wartości bitcoina. Wielu przeciwników kryptowaluty jest zdania, że BTC takiej wartości nie posiada. Giambruno to pozorne nieporozumienie przypisuje  niezrozumieniu istoty bitcoina, dla którego wyraźną wartość wewnętrzną jest zdolność szybkiego i taniego transferowania wartości, a jednocześnie, możliwość zachowania anonimowości tego transferu. Żadna inna waluta/pieniądz takiej cechy nie posiada. Pozwólcie mi to wyjaśnić…

To nie przypadek, że bitcoin jest teraz bardzo popularny w Wenezueli i Zimbabwe. Oba kraje zmagają się od dłuższego czasu z chronicznymi kryzysami gospodarczymi, a także monetarnymi. Notuje się w nich jednej z najwyższych wskaźników inflacji na świecie. Ich rządy szczelnie kontrolują przepływ i dostęp do obcych walut. Taka sytuacja zniewala obywateli tych krajów, utrzymując ich w więzieniu szybko deprecjonującej się waluty fiducjarnej.

Dotychczas trudno było się z takiego więzienia wydostać. Zmieniło się to z chwilą odkrycia bitcoina, a więc waluty, która oferuje regularnym ludziom alternatywę bezpiecznej przystani. Mogą go używać do wysyłania i otrzymywania wartości monetarnej, pomijając banki, mniej lub bardziej bezwartościowe waluty i rządowe systemy konfiskaty w ich krajach ojczystych. Gdyby doszło do kryzysu, rząd mógłby im pieniądze zgromadzone w bankach ukraść, albo skraść ich siłę nabywczą drukując jednostki walutowe. Ukraść bitcoina lub uniemożliwić jego używania nie jest w stanie.

W czasach trudnych czy gwałtownych, a takich ostatnio nie brakuje, bitcoin jest nieoceniony szczególnie dla zwykłego zjadacza chleba. Ilekroć na świecie dojdzie do kryzysu, wzrasta cena i wolumen obrotów bitcoina[2]. Dlatego Doug Case, Peter Thiel, Nick Giambruno, Vit Jedlicka i inni profesjonalni użytkownicy kryptowalut nazywają bitcoina nową „walutą kryzysową”, wierząc, że jej użycie, z chwilą nastania globalnego kryzysu finansowego, co jest kwestią niewiele lat, a może i miesięcy, znacznie wzrośnie.

Wróćmy teraz do wymogu posiadania,  przez bitcoina, wspomnianej wcześniej, wartości wewnętrznej. Czy bitcoin w ogóle taką wartość ma? Zdaniem Giambruno, tak; primo, nie używa tradycyjnego systemu finansowego. Nie ma więc nad sobą żadnej władzy centralnej, która by na niego miała wpływ. Zamiast tego działa w zdecentralizowanej i dobrowolnej sieci, rozproszonych po całym świecie wielu tysiącach komputerów; secundo, nie niesie ze sobą ryzyka nieuczciwej konkurencji, czy awarii, która mogłaby go zniszczyć; tertio, bitcoin w każdej chwili może się wyrwać z matrixa, czy więzienia finansowego, jakie poszczególne rządy czy państwa zbudowały za pomocą walut, banków centralnych i przepisów zabijających prywatność, stawiających ograniczenia dla naszego stanu posiadania. Posiadania BTC jest jak posiadanie własnego banku szwajcarskiego w naszej kieszeni.

Z drugiej strony, jest on wciąż mało popularny. Zna go nie więcej niż 0,5 procenta ludności świata, używa w praktyce jeszcze mniej. Biorąc jednak pod uwagę użyteczność bitcoina jako wolnej, prężnej i międzynarodowej sieci walutowej i płatniczej, oferuje on ogromną wartość. W miarę upływu czasu coraz więcej ludzi się o tym przekona. Mimowolnym sojusznikiem bitcoina są politycy. Wiele niepokojących wydarzeń rodzi się na Bliskim Wschodzie, którego potencjał kryzysowy przez ostatnie pół wieku rośnie. Powstałe w jego wyniku: nieprzewidywalność, krachy, czy niepewność  wpływają na popularność i cenę kryptowalut.  Podobnym wyzwalaczem może być sytuacja we Włoszech, jakby nie było, kraju z pierwszej europejskiej ligi, gdzie populistyczny, antyeuropejski rząd promujący absurdalne pomysły powszechnego dochodu, likwidacji gotówki, potężny deficyt, czy pomysły socjalne mogą zniszczyć gospodarkę rejonu apenińskiego. Jeszcze inny czynnik, to Europejskiego Bank Centralny i jego polityka luzowania kredytu, czyli druk pieniądza, czy emisja innych toksyczne aktywów, niszczące majątek ludzi gromadzony przez pokolenia.

Kryzys niewypłacalności grozi samej Unii Europejskiej. Arogancja europejskich polityków, którym zamarzył się raj na ziemi, niszczy fundament rozwoju, jakim jest wolność, praca, gospodarność, uczciwość i odpowiedzialność.  W ten sposób rodzą się problemy i załamania gospodarcze wzmacniające mimo woli pozycję bitcoina, który staje się dobrą alternatywą dla złej polityki monetarnej czy fiskalnej.

Zmiana warty?

Czy zatem bitcoin stanowi zagrożenie dla pozycji złota? Na pewno nie. Bitcoin nie jest także substytutem złota. W swej pozycji najlepszego narzędzia do przechowywania bogactwa w długim okresie złoto konkurencji nie ma i mieć nie będzie. Równocześnie, bitcoin –  zwłaszcza w przypadku osób fizycznych – jest czynnikiem uzupełniającym: poszerzającym zakres wolności finansowej człowieka. Dzięki swej niezależności od centralnego kierowania i odgórnej kontroli, kryptowaluta pozwala odkryć i lepiej zrozumieć destrukcyjną naturę pieniądza państwowego i bankowości centralnej, uświadomić ludziom  niedostatki natury pieniądza fiducjarnego (papierowego), a tym samym pomóc odkryć drogę do prawdziwego pieniądza, jakim nadal jest tylko złoto.

Opr. JMF

[1] Chimeryczność, czy jak kto woli zmienność wartości bitcoina – zdaniem fanów kryptowalut – jest zjawiskiem przejściowym. Z chwilą, gdy BTC wykorzystany zostanie w swej podstawowej funkcji nośnika wartości monetarnej, spekulacje  ustaną, a wartość waluty podlegająca jak dotąd gwałtownym skokom ceny, ustabilizuje się na poziomie wyznaczanym przez  normalne relację jej podaży i popytu.

[2] Prawidłowość ta zanikła mniej więcej w początkach maja 2018, a więc w pół roku od pamiętnego załamania się rekordowych (ok. 19600 dol. za 1 bitcoina) notowań kryptowaluty, co rozpoczęło się 1 grudnia 2017.  Od maja 2018 bitcoin  przestał być traktowany jak schronienie dla tych, których przerażały manewry północno-koreańskie, kryzys uchodźców, czy inne wydarzenia wywołujące symptomy ucieczki do walut kryzysowych.

Tagi: , , , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 udostępnień