Parszywy pieniądz, czyli…cyfrowe euro

Praktycznie bez większego rozgłosu została w dniu 02.10.2020 roku ogłoszona decyzja Europejskiego Banku Centralnego (EBC) o wprowadzeniu do obiegu od połowy 2021 tzw. cyfrowego euro (ecbdc).

Na stronie internetowej EBC ( https://www.ecb.europa.eu/euro/html/digitaleuro.en.html ) mowa jest o „wprowadzeniu waluty przyszłości, która stworzy ludziom, którzy nie chcą lub nie mogą płacić gotówką możliwość dokonywania płatności cyfrowych”. Mowa jest także o „wprowadzeniu oficjalnej państwowej konkurencji walutowej w stosunku do prywatnych kryptowalut”. Komunikat przeszedł praktycznie bez echa, co w dobie „pandemii koronawirusa”  nie powinno nikogo dziwić. Nieco ponad tydzień po decyzji EBC na stronie internetowej niemieckiego czasopisma Focus, w artykule pod znamiennym tytułem „Koniec gotówki” główny ekonomista niemieckiego Commerzbanku Jörg Kraemer, przybliżył czytelnikom  temat wprowadzenia cyfrowego euro przez EBC. ( https://www.focus.de/finanzen/boerse/experten/ende-des-bargelds-ezb-plaene-fuer-e-euro-stecken-risiken_id_12525169.html )

Z artykułu Kraemera wynika, że w nieokreślonej bliżej przyszłości „gotówka straci na znaczeniu” i „zostanie całkowicie wyparta przez pieniądz cyfrowy” , a obywatele „będą zamiast banknotów wyposażeni w portfele z cyfrowym pieniądzem banku centralnego”. EBC –  jak pisze Kraemer,  zauważył, że coraz więcej transakcji dokonywanych jest obecnie nie za pośrednictwem papierowej gotówki, stanowiącej „roszczenie w stosunku do banku centralnego”, ale za pomocą kart płatniczych powiązanych z rachunkami osobistymi prowadzonymi przez banki prywatne.  Środki zdeponowane w bankach prywatnych „stanowią jednakże roszczenie tylko i wyłącznie względem tychże prywatnych banków”, co może stać się  dla obywateli strefy euro  ogromnym problemem w przypadku wystąpienia kolejnego kryzysu sektora bankowego w strefie euro.

Cyfrowe euro, w zamierzeniu EBC,  nie będzie typową kryptowalutą podobną  np. do bitcoina , gdyż jego ilość w obiegu „będzie mogła być dowolnie zwiększana w przypadku zaistnienia takiej potrzeby”. Nowością w stosunku do obecnego obrotu bezgotówkowego, dokonywanego za pośrednictwem rachunków bankowych i kart płatniczych ma być stworzenie takiej możliwości , że każde przedsiębiorstwo i każdy obywatel strefy euro będą mogli posiadać indywidualny rachunek bankowy w banku centralnym, a za pomocą specjalnych aplikacji na smartfony osoby prywatne będą mogły dokonywać między sobą płatności, podobnie jak ich dokonują obecnie między sobą za pośrednictwem  gotówki lub kryptowalut w rodzaju bitcoina. EBC, przynajmniej w teorii gwarantowałby takim transakcjom całkowitą anonimowość. Taka anonimowość byłaby zresztą bardzo iluzoryczna, gdyż nie obejmowałaby „prania brudnych pieniędzy, unikania opodatkowania, pracy na czarno” i szeregu innych aktywności, o czym też oficjalnie informuje EBC. Niestety brak anonimowości w transakcjach dokonywanych za pośrednictwem cyfrowego euro, to nie jest jedyne zagrożenie ze strony tej „waluty przyszłości” strefy euro.

Oficjalne „zalety” ecbdc

O innych „zaletach” tego cyfrowego pieniądza, można przeczytać w oficjalnej publikacji Ulricha Bindseila, jednego z dyrektorów EBC odpowiedzialnych za ten projekt. Tekst ten można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej Europejskiego Banku Centralnego

( https://www.ecb.europa.eu/pub/pdf/scpwps/ecb.wp2351~c8c18bbd60.en.pdf ) .

I tak, według Bindseila,  zaletami tego cyfrowego pieniądza nazywanego oficjalnie skrótowo CBDC ( central bank digital currency ) mają być np. „ lepsza kontrola nad płatnościami i oszczędnościami ludności, zapobieganie praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu”, „ułatwione wprowadzenie negatywnego oprocentowania pieniądza”, „lepsza możliwość kreowania pieniądza helikopterowego” oraz „zwiększenie dochodów państwa z tytułu renty menniczej poprzez zabranie bankom prywatnym możliwości kreowania pieniądza kredytowego” ( w oryginale : „Larger seignorage income to state (and citizens) as state takes back money creation from banks” ).  Co do ostatniego punktu, to intencją Bindseila jest, aby banki prywatne stały się wyłącznie „pośrednikiem kredytowym, a nie kreatorem pieniądza” ( „Simply, banks would be credit brokers and no longer be credit creators” ). Aby osłodzić bankom gorycz utraty zysków z tytułu kreacji pieniądza, Bindseil postuluje, aby wszelka posiadana przez obywateli gotówka cyfrowa w wysokości powyżej 3000 euro – czyli równowartości przeciętnego miesięcznego dochodu gospodarstwa domowego w strefie euro – była opodatkowana dość wysokimi negatywnymi stopami procentowymi.  Miałoby to zmusić ludzi do trzymania oszczędności w bankach, a używanie pieniądza cyfrowego banku centralnego ograniczyć jedynie do codziennych płatności. Poza tym szersze stosowanie negatywnego oprocentowania tejże cyfrowej gotówki, miałoby rzekomo prowadzić do znaczącego poprawienia koniunktury gospodarczej. Na początek wysokość tego negatywnego oprocentowania cyfrowej gotówki wynosiłaby między -1% a -1,5% w stosunku rocznym na całość cyfrowej gotówki posiadanej każdego obywatela i wynoszącej ponad 3000 euro. Patrząc wstecz na historię np. stawek i progów podatku dochodowego można przypuszczać, że wysokość tego negatywnego oprocentowania gotówki będzie systematycznie podwyższana, a próg 3000 euro będzie mógł być obniżony nawet do zera. W połączeniu z możliwością praktycznie nieograniczonego zwiększenia ilości pieniądza, będzie to stanowiło prawdziwą mieszankę wybuchową niszczącą oszczędności i kapitały Europejczyków.  Jest rzeczą oczywistą, że przez pewien czas po wprowadzeniu cyfrowego euro, gotówka w formie tradycyjnych banknotów i monet pozostanie jeszcze w obiegu. Jest jednakże rzeczą równie oczywistą, że będzie ona, pod różnymi pretekstami, za pomocą różnych sztuczek i szykan, stopniowo wypierana z obiegu na rzecz cyfrowego pieniądza. I nie mówimy tutaj o żadnych „teoriach spiskowych”, ale o twardych postulatach zawartych w oficjalnych dokumentach Europejskiego Banku Centralnego.

Znamienna analogia

Inną „zaletą” cyfrowego euro, na jaką zwrócił uwagę publicysta gazety „ Die Welt”,  profesor Thomas Mayer ,w kolejnym artykule dotyczącym tego tematu, pochodzącym z dnia 04.11.2020, miałaby być „możliwość przejęcia całości długów państw strefy euro przez EBC” z rąk prywatnych wierzycieli, co pozwoliłoby uniknąć przyszłej niewypłacalności wielu państw, a dług państwowy zostałby „wygaszony w bilansie Europejskiego Banku Centralnego”. Artykuł ten nosi znamienny tytuł : „Po pandemii Europa będzie stała na krawędzi gospodarki wojennej”. Skojarzeniami, jakie się z tym tytułem wiążą, są działania Banku Rzeszy prowadzone w latach 1938-1945 w stosunku do banków komercyjnych, skutkiem których, depozyty ludności złożone w bankach komercyjnych były w przeważającej części „inwestowane” w państwowe papiery skarbowe, kosztem komercyjnych kredytów dla przedsiębiorstw prywatnych i ludności kraju. Pozwoliło to Trzeciej Rzeszy na obrabowanie banków i ich depozytariuszy z wartościowych aktywów w sektorze prywatnym, poprzez zastąpienie tych aktywów,  bezwartościowymi obligacjami wojennymi emitowanymi w wielkich ilościach przez Trzecią Rzeszę. Można więc z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że także EBC wykorzysta projekt „cyfrowego euro” do przejęcia depozytów ludności w bankach komercyjnych i zamiany ich na „obligacje państwowe” gwarantowane przez tenże bank.  Depozytariusze wkładów bankowych zamiast mieć regres – poprzez bank – np. w stosunku do wartościowych nieruchomości z tytułu kredytu hipotecznego, staną się de facto posiadaczami obligacji państwowych oprocentowanych znacznie poniżej wszelkich dopuszczalnych standardów.  O ile rzeczą oczywistą jest, że każde państwo jest zainteresowane w „wygaszeniu” własnych zobowiązań poprzez „umieszczenie ich w bilansie Banku Centralnego”, to wypada zastanowić się, nad problematyką poprawy koniunktury poprzez narzucenie ujemnych stóp procentowych, która to poprawa koniunktury miałaby, rzekomo, mieć miejsce po wprowadzeniu cyfrowego euro.

Rzekoma poprawa koniunktury poprzez ujemne stopy procentowe

Wpływ stóp procentowych ustalanych przez bank centralny na przezwyciężanie cyklicznych kryzysów gospodarczych i „nakręcanie koniunktury” był wielokrotnie analizowany przez ekonomistów należących do szkoły austriackiej.  W sposób jednoznaczny zostało wykazane, że ustalanie przez banki centralne niższych niż rynkowe stóp procentowych, nie powoduje wcale złagodzenia cyklicznych kryzysów, ale znacząco je wydłuża i czyni ich przebieg jeszcze cięższymi. Wynika to z tego, że w fazie recesji rynek powinien się jak najszybciej oczyścić z błędnych inwestycji, uwalniając zasoby w postaci majątku trwałego i siły roboczej dla dobrze gospodarujących podmiotów. Każde dotowanie, czy to w sposób bezpośredni, poprzez państwowe dotacje, czy w sposób pośredni, poprzez nierynkowo oprocentowane kredyty bankowe, powoduje jedynie dalsze utrzymywanie się na rynku nierentownych przedsiębiorstw, które w normalnych warunkach powinno byłyby upaść, uwalniając zasoby i rynki zbytu dla dynamicznej i zyskownej konkurencji.

Obecne od 2008 roku ujemne, realne stopy procentowe w strefie euro, wcale nie doprowadziły do rozkwitu tej strefy, ale doprowadziły tylko i wyłącznie, do utrzymywania się na rynku gigantycznej ilości tzw. „przedsiębiorstw typu zombie” , które trwonią zasoby, które mogłyby być spożytkowane lepiej przez ich dynamiczną konkurencję. Bardzo niskie, a niekiedy ujemne stopy procentowe np. w przypadku obligacji rządowych, doprowadziły do bardzo trudnej sytuacji wiele funduszy emerytalnych i firm oferujących ubezpieczenie na życie, które były zmuszone poprzez regulacje rządowe, inwestować ze stratą wkłady oszczędnościowe ubezpieczonych w rzekomo pewne państwowe papiery wartościowe.  O tych wszystkich negatywnych skutkach można zresztą wyczytać takich publikacjach  jak np. w Murray Rothbard „Złoto, banki, ludzie” ( wyd. Fijorr Publishing, Warszawa 2016) , David Stockman „Wielka deformacja”  ( wyd. Fijorr Publishing, Warszawa 2013)  lub w wielu artykułach na stronie www.mises.org. Ujemne stopy procentowe, zarówno w ujęciu realnym, jak i nominalnym stanowią jedynie nieuzasadnione dotowanie źle funkcjonujących podmiotów ze szkodą dla gospodarki i depozytariuszy banków. Dlatego można przewidzieć, że cyfrowe euro – jako oficjalny pieniądz, z jego negatywnym oprocentowaniem – w żaden sposób nie przyniesie żadnej trwałej poprawy kondycji gospodarki europejskiej, ale spowoduje wymierne straty, zarówno dla obywateli strefy euro, jak i dla przedsiębiorstw tej strefy. Zasadnym wydaje się więc być pytanie, dlaczego Europejski Bank Centralny, zamiast doradzić krajom Unii Europejskiej np. zmniejszenie biurokracji, deregulację i wprowadzenie wolnorynkowych reform, chce wprowadzenia pieniądza, gdzie nawet gotówka będzie nie tylko tracić na wartości w wyniku inflacji, ale też będzie dodatkowo poddana negatywnemu oprocentowaniu?

Być może wytłumaczeniem faktu, że EBC dąży do wprowadzenia ujemnego oprocentowania nałożonego na gotówkę, będącego de facto jej opodatkowaniem specjalną cykliczną opłatą, jest fakt że siedzibą Europejskiego Banku Centralnego jest Frankfurt nad Menem, a w środowisku ekonomistów niemieckich do dziś żywe są dwa mity ekonomiczne tj.  mit „grosza Świętego Józefa” i mit „cudu pieniężnego w Wörgl”.

 

Zbigniew Lebiedź

Tags: Binseil, EBC, euro, Kraemer, kryptowaluty, Rothbard, Stockman, stopy procentowe, Trzecia Rzesza

Related Posts

Previous Post Next Post

Comments

    • Bart
    • 17 listopada 2020
    Odpowiedz

    Pieniądz, jaki jest, popsuty, dodrukowany, ale jest. Co daje? Daje wolność. Oczywiście różnie rozumianą i w istocie rzeczy ograniczoną. Ale jednak. Narzekamy na pieniądz, ale jak go nie będzie…
    Pehr G. Gyllenhammar niegdysiejszy prezes Volvo powiedział (cytuję z głowy) „że gdyby samochód osobowy został wynaleziony dzisiaj, rządy nie pozwoliłyby na taką dozę wolności dla zwykłego obywatela”… i to w sumie był socjalista (sic!).
    Ja pierwszy, TADAM!

    • Rectum
    • 19 listopada 2020
    Odpowiedz

    I będzie koniec szarej strefy. Cyfrowa waluta to będzie koniec resztek wolności, jak smycz, którą można wydłużać i skracać. Mam pomysł dla globalistów: kiedy technika pozwoli, proponuję oczipować każdy wartościowy przedmiot, w tym każde warzywo na polu, by uniemożliwić barter i skutecznie zwalczyć kontrabandę. Nieodzowny będzie też obowiązkowy monitoring pól i każdej nieruchomości, oczywiście na koszt właściciela. Zresztą pierwowzór już był, na Ukrainie w czasie wielkiego głodu, gdy pilnowano pól, by żaden złodziej nie ukradł ziaren. Tam się dało, to tym bardziej w XXI wieku się da.

    • john galt
    • 20 listopada 2020
    Odpowiedz

    Jeśli będzie tylko cyfrowy pieniądz to czym będzie sie płaciło za narkotyki, łapówki itp. ?

    1. Odpowiedz

      Jak ma się złoto, srebro to tymi metalami. Można będzie stosować także barter. Jeśli jednak nie ma się żadnej alternatyw, to zapłacić trzeba oficjalnym pieniądzem i wtedy niejako sami się oskarżymy, ujawniając swoje wydatki na cele zakazane. Ujawnimy też adresata przelewu czyli deelera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 shares