Sto godzin w Waszyngtonie, dokończenie

Po inauguracji

Uczucie ulgi tylko na krótko towarzyszyło kawalkadzie ceremonialnych samochodów i orkiestr dętych. Ledwie przejechali, zaczęły się nocne rozmowy.

Wyzwanie, przed jakim stoi Trump jest duże. W kwestiach gospodarczych, na których prezydent lepiej się zna, a które są zdecydowanie najważniejsze, wyboru wielkiego nie ma. Ogranicza się on do (a) programu złagodzenia jarzma podatków, oraz (b) do masowej deregulacji. I to zostało zarządzone jeszcze w piątek (20 stycznia) wieczorem, zaraz po inauguracji. O ile jednak oba te programy poprawią nastroje społeczne, nie postawią, zdewastowanej parunastoma latami recesji i kryzysów, gospodarki na nogi. A jeśli nawet, wymaga to czasu. Tymczasem Amerykanie są już zmęczeni.

Peter Schiff ma najprawdopodobniej rację, pisząc: „przywrócenie Ameryce dawnej potęgi nie będzie wcale łatwe”. Zwłaszcza, że to obecny prezydent będzie chłopcem do bicia, któremu przyjdzie zapłacić za grzechy niepohamowanego w wydatkach na kredyt poprzednika, Barracka Obamy, oraz, umożliwiającej tę frywolną politykę monetarną, Rezerwy Federalnej.

Stosunkowo wysokie, bo aż sięgające poziomu 57 procent[1] poparcie społeczne, przy jazgocie mediów może nie wystarczyć. Dużo zależeć będzie od doradców gospodarczych, a konkretniej od ich linii ideowej czy ekonomicznej. Łatwo może się okazać, że groźniejszym od chińskiego Ludowego Banku Centralnego będzie zagubiony w dekadzie zawiłości monetarnych, FED. Aby uzdrowić politykę pieniężną i zacząć redukować zadłużenie, Donald Trump musi sięgnąć po oponentów amerykańskiego banku centralnego. Tym bardziej, że sam ma zastrzeżenia do Wall Street, do polityk monetarnych i systemu bankowego. Takim wybitnym specjalistą jest autor Wielkiej Deformacji, David Stockman, niegdyś minister w rządzie Ronalda Reagana. Czy Trump się na niego zdecyduje?

Odejście od monetaryzmu i keynesizmu na rzecz urynkowienia polityki pieniężnej przydałoby gospodarce impetu, wymaga jednak – jak twierdzi wybitny ekonomista z Instytutu Katona, George Selgin, natychmiastowej likwidacji FED-u. Czy Trump się na to odważy? Tym bardziej, że przeciw takiej decyzji stanie murem establishment czyli zwolennicy crony capitalism, czyli kapitalizmu kolesiowskiego, który zdominował życie gospodarcze Ameryki ostatnich 20 – 25 lat.

Drugą osobą, która pomogłaby administracji w przywróceniu potęgi gospodarczej i odbudowy przemysłu jest inny ekonomista, autor Struktury produkcji, Mark Skousen, nota bene, obaj panowie się już znają. To właśnie dzięki staraniom Skousena, Trump miał okazję, z początkiem lipca 2015, wystąpić przed libertariańską publicznością konferencji Freedom Fest w Las Vegas, co było ważnym testem jego wyborczej agendy.

Znaków zapytania jest więcej.

Nawet zwolenników nowego prezydenta niepokoi jego protekcjonizm, który przejawia się w rewizji traktatu NAFTA, unieważnieniu umowy o wolnym handlu, znanej jako układ TPP, czy groźbie obłożenia cłem importu samochodów produkowanych w Meksyku, oraz produktów z Chin. Czy uda się Trumpowi przekonać świat, że jego prawdziwą intencją nie są ani wojny celne, ani walutowe, że nie jest nim także rujnowanie wolnego handlu, lecz raczej polityki kolesiostwa i redystrybucji, które w wymienionych umowach dominują? Że to nie on, lecz jego poprzednicy Clinton, Bush syn, Obama, koncesjami na rzecz zagranicznych partnerów handlowych, reperowali sobie nadszarpnięte ignorancją i brakiem talentu przywódczego ratingi popularności.

Lewica, czyli Demokraci podnoszą raban z powodu budowy muru na granicy z Meksykiem czy ograniczenia ruchu wizowego z niektórymi krajami islamskimi. Jeśli rząd meksykański postawił taki mur na granicy z Gwatemalą, to tym bardziej wolno to uczynić Amerykanom. Mur to spraw bezpieczeństwa narodowego USA. Podobnie, wstrzymanie ruchu wizowego z Jemenem, czy Syrią kosztować będzie mniej niż akcje wywiadowcze i militarne mające zapobiec agresji zbrojnej ze strony ISIS czy Al Kaidy. Tradycyjny, jak chodzi o kwestie graniczne, brak czujności we wrześniu 2001, kosztował Stany Zjednoczone tysiące istnień ludzkich i biliony dolarów zmarnowanych na bezsensownych wojnach w Iraku, czy Afganistanie.

Mur to także narzędzie profilaktyki i prewencji w kwestii przemytu narkotyków z Południa. Wojna z narkotykami kosztuje setki razy tyle, co postawienie go. Poza tym, w bezpiecznym państwie łatwiej reorganizować gospodarkę i politykę.

Na razie Trump obiecał narodowi, że obniży podatki, obecnie najwyższe w dziejach Stanów Zjednoczonych. Producentom samochodów, że zajmie się istniejącym ustawodawstwem ekologicznym hamującym rozwój branży. Potwierdził swoje słowa z kampanii, że globalne ocieplenie przestaje być najważniejszym problemem Ameryki.  Zakwestionował racjonalność ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym (Obamacare).

Poza tym, kazał usunąć hiszpańskojęzyczną wersja strony internetowej Białego Domu.  Zniknęły z niej także wszelkie odniesienia związane ze zmianami klimatycznymi, zamroził  przyjęcia do pracy w administracji, usunął równocześnie wiele z autorytarnych decyzji Obamy, nie poddanych pod głosowanie Kongresu. Przypomniał także, że przyrzeczenia, które w trakcie kampanii dawał, wypełni co do joty. Czyli, co? Uczyni Amerykę ponownie potężną? Nie będzie łatwo, ale szansa jest.

Jan M Fijor

fijorr@fijorr.com

[1] Rassmussen Report, 24 stycznia 2017. Przy czym aż 42 procent Amerykanów popiera 45. Prezydenta, podczas gdy przeciwko prezydentowi jest tylko 33 procent. Warto przypomnieć, że Obama – rzekomy ulubieniec mas – jeszcze zanim nasiliła się lewicowa kampania dyskredytowania Trumpa z trudem przekraczał 35 procent poparcia, dopiero w ciągu ostatnich 3-4 miesięcy swej prezydentury, ledwie przekroczył 40 procent.

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Komentarze

  1. Odpowiedz

    Zapytał mnie jeden z kolegów, dlaczego zamieściłem na blogu tekst o zaprzysiężeniu Trumpa? Że jego zdaniem to nie pasuje do Milion plus. Odpowiadam: chcę odkłamać wiedzę, a raczej niewiedzę i nowym prezydencie USA, jaka w polskich mediach dominuje. Dlatego, od czasu do czasu będę przedstawiać pomysły prezydenta.

    ukłony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Array 0 udostępnień