Dom: najważniejsza transakcja życia (1)

Na czym polega kryzys na rynku nieruchomości? Skąd się w ogóle wziął bierze? Jakie mogą być jego skutki? Czy to nie jest tylko straszenie? – oto kilka pytań, wiążących się z nieruchomościami – najpopularniejszym tematem biznesowym w naszym kraju.

Co to jest kryzys?

Aby na te pytanie odpowiedzieć, trzeba zrozumieć, dlaczego ludzie w ogóle nieruchomości kupują? A także, dlaczego w pewnych sytuacjach rodzi się kryzys, w czasie którego ludzie nie mogą nieruchomości kupić, albo sprzedać?

Zanim odpowiemy na powyższe pytania, ustalmy co to jest kryzys.

Otóż, kryzys – tak na rynku nieruchomości, jak i we wszystkich innych sektorach  gospodarki – to taki stan, w którym podaż przekracza popyt. Innymi słowy, więcej jest sprzedających niż kupujących; więcej produktów na sprzedaż, niż chętnych do ich nabycia. W skali makro, kryzys to stan, kiedy siła nabywcza strony kupującej (popyt) jest niższa od oczekiwań finansowych strony sprzedającej (podaż).

W gospodarce wolnorynkowej dochodzi do transakcji kupna/sprzedaży wtedy, gdy obie strony dobrowolnie uznają, że jeśli się na transakcję tę zdecydują, zrobią lepiej niż w przypadku, gdy z niej rezygnując. Decydując się na sprzedaż domu, czy mieszkania, sprzedający musi znaleźć kogoś, kupującego, kto spełni jego wymagania cenowe czy jakieś inne, bo tylko wtedy do transakcji dojdzie[1]. W przeciwnym razie ani sprzedający nie osiągnie swego celu, i nie sprzeda, ani kupujący swego, to znaczy domu nie kupi.

Po co ludziom dom?

Dom to dach nad głową, siedlisko, schronienie, miejsce do mieszkania, centrum życia rodzinnego, wylęgarnia tradycji, ale także majątek. John D. Rockefeller już ponad 100 lat temu zwrócił uwagę, że kupno domu/mieszkania to największa, najważniejsza, ale i najkosztowniejsza  transakcja w życiu człowieka. Co więcej, w chwili gdy liczba ludzi na Ziemi rośnie, miejsca, w których mogliby znaleźć swoje siedlisko, nie tylko nie przybywa, lecz raczej ubywa. Grunt, parcela, ziemia pod budowę – poza obszarami, w których człowiek niechętnie mieszka: dżungle, lodowce, obszar Antarktydy i Arktyki, pustynie, bagna i inne nieużytki – to dobra rzadkie. Liczba osób chętnych do ich przejęcie jest mniejsza niż ilość takich miejsc. Takich miejsc jest z reguły nadmiar.

Im bardziej dana parcela ziemska jest atrakcyjna, tym więcej ludzi chce ją nabyć, tym bardziej staje się ona rzadka, czyli znajduje się w niedoborze. Nie znaczy to wcale, że jeśli Jan bardzo chce posiadać lub wybudować dom, to mu zabraknie ziemi, materiałów, albo pracowników, którzy ten ostatni postawią. Gdyby tych elementów zaczęło akurat z jakiegoś powodu zaczęło brakować, ich cena pójdzie w górę, i zaraz się znajdą. Zabraknąć może dopiero wtedy, gdyby każdy z nas chciał je posiadać. Dla wszystkich nie brakuje tylko słonej wody i powietrza. Resztę trzeba w jakiś sposób reglamentować.

Kwestia ceny

Mimo silnego parcia na posiadanie nieruchomości,  przychodzą takie chwile, kiedy domów, czy innych nieruchomości jest więcej niż chętnych na nie. Nie znaczy to, że masy ludzi przestały chcieć mieszkać w nieruchomościach, lecz tylko tyle, że zdaniem wielu z potencjalnych nabywców, cena, jakiej żądają od nich posiadacze domów/mieszkań, którzy wystawili je na sprzedaż jest za wysoka. Innymi słowy, rynek, czyli grupa potencjalnych nabywców rezygnujących z nabycia domu/mieszkania przekazuje im komunikat: „po tej cenie to my tego nie kupimy”. Dlaczego? Bo wartość tych nieruchomości nie uzasadnia żądanej za nie ceny.

Jaki tu problem? – zapyta większość z was. Jeśli X domaga się za swoja posiadłość za dużo, a mimo to pragnie ją sprzedać, powinien obniżyć cenę. Poza tym, kto powiedział, że każdy musi mieć własny dom? Można przecież mieszkanie wynająć.

Cdn.

[1] Pomijam takie nie wolnorynkowe zjawiska,, jak nacjonalizacja/konfiskata przez rząd majątku prywatnego, łagodniejsza jej forma, czyli kwaterunek, lub regulacje obrotu nieruchomościami – kiedy to rząd zmusza przynajmniej jedną ze stron transakcji do zrobienia czegoś, czego by w normalnych warunkach nie zrobiła, lub zakazuje zrobienia czegoś, co by chciała uczynić.

Tagi: , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Array 0 udostępnień