Kryzys: uwaga na banki (2)

To, że indeksy giełdowe są na rekordowo wysokim poziomie, bezrobocie jest rekordowo niskie, a dane GUS wskazują na niczym niezmąconą świetlaną przyszłość, to zwykle koniec fazy wzrostu i początek krachu.

W poprzednim odcinku porad antykryzysowych obiecałem garść rad odnośnie tego, jak bezboleśnie spłacać kredyty i inne długi. Oto one.

Konsolidacja I

Zaczynamy od spłaty kredytów najbardziej dotkliwych, czyli najwyżej oprocentowanych, albo takich, które musimy spłacić wcześniej niż inne. Jeśli jesteśmy szczęśliwymi  posiadaczami zadłużonej nieruchomości, a dokładniej, kredytu hipotecznego, który jest zwykle oprocentowany najłagodniej proponuję, aby wszystkie inne długi sprowadzić do jednego kredytu hipotecznego i ten ostatni nadpłacać.

Jak to uczynić?

Policzyć na jaką kwotę jesteśmy zadłużeni, iść czym prędzej do banku, w którym mamy kredyt hipoteczny  i poprosić o jego zrefinansowanie (spłacenie starego, aktualnego kredytu przy pomocy kredytu nowego, mniej uciążliwego – przyp. jmf), zaznaczając że nadwyżkę w stosunku do obecnego salda zadłużenia przeznaczymy na spłatę pożyczek A, B, długu C itd. W ten sposób, poziom naszego długu co prawda się nie zmieni, jednakże jego oprocentowanie (koszt) spadnie.

Jeśli się pospieszycie, za ten zrefinansowany kredyt nie zapłacicie więcej niż płacicie obecnie. A kiedy już go otrzymacie, proponuję, aby zamiast raz z miesiącu, spłacać połowę raty co dwa tygodnie. W rezultacie nie odczujecie większej zmiany w portfelu, dług jednak zacznie szybciej spadać, gdyż w ciągu roku spłacicie 13 rat (26 razy po pół raty) zamiast dotychczasowych 12 rat pełnych.

Historia kredytowa, której bohater, czyli wy, ma do spłacenia nie 5 kredytów/pożyczek, lecz tylko jeden dług hipoteczny w oczach bankiera wygląda znacznie lepiej niż historia składająca się z pięciu czy więcej pozycji. Co więcej, ktoś, kto ma na koncie spłatę kilku kart kredytowych, kredytu hipotecznego, i kilku innych długów zaciągniętych na zakup drogiego odkurzacza oraz wczasów w Bułgarii łatwo może przeoczyć czy to termin, czy wręcz cała spłatę (danej) raty i popsuć sobie kredyt. Jednej jedynej spłaty się nie przeoczy, chyba że akurat nie ma się pieniędzy, ale nawet w takiej sytuacji konsolidacja jest korzystniejsza.

Banki dobrze wiedzą, że noga może się powinąć każdemu. Jeśli jednak odpowiednio wcześnie im to zgłosimy, znajdą sposób na zrestrukturyzowanie (dopasowanie do sytuacji) spłaty, czy wręcz całego kredytu. Bankowi czy karcie kredytowej, które widzą, że mamy takich problemów kilka zwykle zapala się światełko alarmowe. Widząc spóźnienie jednej raty, raz w miesiącu to dla nich nie problem. Tym bardziej, gdy wiedzą, że przez okres poprzedzający opóźnienie nadpłacaliśmy nasze zobowiązania.

Konsolidacja II

Komuś, kto nie posiada kredytu hipotecznego, a chciałby się pozbyć kosztownego zadłużenia na kartach kredytowych, proponuję konsolidację wszystkich długów na tej z kart kredytowych, która jest oprocentowana najłagodniej. Przykładowo mamy Visę A na 28 proc., Master Card na 24 procent i drugą Master Card na 11 procent. Przy pomocy tej ostatniej spłacamy długi na pierwszej i drugiej, a zaoszczędzoną różnicą nadpłacamy (ile tylko się da) dług na Master Card (tej na 11 proc.).

Pamiętajcie, karta kredytowa nie służy zaciąganiu kredytu, lecz ułatwieniu spłaty zobowiązań, zakupów, należności. Ktoś, kto się z tym stwierdzeniem nie zgadza i szuka w karcie kredytowej łatwej pożyczki, ten prędzej czy później pójdzie z torbami. Kartom kredytowym poświęcimy osobny odcinek, a może nawet  dwa.

W następnym odcinku będzie o wyniszczającej nas inflacji, która wkrótce pokaże swe obrzydliwe oblicze.

I pamiętajcie, królem w czasie kryzysu jest gotówka!

W trudnych czasach w banku trzymamy tylko tyle pieniędzy, ile musimy. Resztę proponuję schować z banku ziemskim.

Cdn.

Jan M Fijor

menger.pl

Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Komentarze

    • Zdisek
    • 7 stycznia 2019
    Odpowiedz

    Banki niestety tworzą prawo takie jakie jest im wygodne a my godzimy się na te warunki. I to jest duży błąd

    1. Odpowiedz

      Nie jest to prawda – banki wpływają na prawo, ale tylko na tyle, na ile mu im pozwalamy. Wyrazem naszego przyzwolenia są wyniki wyborów politycznych, w który naród (my) wyraża swoje preferencje. Jeśli naród nie czyta, nie interesuje się konsekwencjami swej ignorancji czy pasywności, nie szanuje innych członków swej społeczności i gotów jest ich bez skrupułów okraść, jeśli nie sięga po wartości, a jedynie zaspokaja swoje kaprysy, wygodę czy instynkty, wówczas wybiera ludzi, którzy mu na to pozwalają i obiecują te jego wybory realizować. Przecież wszystkie środki, jakimi dysponuje rząd pochodzą od nas. Jeśli więc domagamy się, żeby rząd sfinansował jakieś nasze zachcianki czy nieróbstwo, wówczas dajemy rządowi (a pośrednio bankom, które tę operację organizują) prawo do zabrania pieniędzy Janowi, żeby Marek miał to co chce. Obywatele szukając dla siebie pozornej wygody muszą oddać swoją wolność i pieniądze w ręce ludzi, którzy czynią zło. I to jest przyczyna. Nie wszystkie narody są tak krótkowzroczne. Szwajcarzy np. odmówili sobie prawa do pensji narodowej należącej się każdemu i to bez pracy, bo wiedzą że bogactwo powstaje tylko z pracy, z wysiłku i obiecywanie ludziom czegoś w zamian za nic, jest w najlepszym razie iluzją. To my pozwalamy rządowi źle rządzić i bankom działać na naszą szkodę. One to skrzętnie wykorzystują.

    • Tomi
    • 8 stycznia 2019
    Odpowiedz

    Indeksy są na szczytach?? Chyba pisał Pan ten artykuł w styczniu zeszłego roku.

    1. Odpowiedz

      Ja nie napisałem, że indeksy są na szczytach. Ja napisałem, że (nawet) wtedy, gdy są one na szczytach, jest to zwykle początek kryzysu, a najlepszym przypadku koniec prosperity. Uwaga ta odnosi się do atmosfery panującej zwłaszcza w USA, gdzie w miarę wzrostu indeksów podniecenie bezgranicznym rozwojem rośnie. Innymi słowy, szczyt w obecnych warunkach ręcznego sterowania gospodarką przez rząd nie jest powodem do zadowolenia. Przeciwnie!

    • Grzegorz
    • 9 stycznia 2019
    Odpowiedz

    Janku, a co się dzieje z audycją w Kontestacji? Odcinek przed świętami się nie odbył? Nie ma go w archiwum na stronie. Chętnie bym posłuchał życzeń świątecznych, nawet z opóźnieniem (na żywo nie dałem rady posłuchać).

    ps. W ogóle odcinki na serwerze pojawiają się z dużym opóźnieniem, potrzebujecie wsparcia finansowego? Jeśli tak, to informuj w audycji.

    Wszystkiego Dobrego

    1. Odpowiedz

      Trochę żeśmy się pochorowali, raz ja, innym razem Kamil. Postaram się przywrócić naturalny rytm audycji, a także umieszczać audycje w rozsądnym czasie. Przepraszam za niedogodność i życzę udanego 2019.

        • Grzegorz
        • 9 stycznia 2019
        Odpowiedz

        Janku, dziękuję za życzenia i również życzę ci wszystkiego dobrego, a zwłaszcza zdrowia. Twoje audycje umilają mi każdy dzień w pracy. Dobrze, że jest ich taka cała masa po tych wszystkich latach. Wiedza o wolnym rynku jest ponadczasowa, jednak mimo wszystko lubię posłuchać co tam u ciebie. Sprawiasz wrażenie bardzo sympatycznej osoby.

        Trzymaj się ciepło!

        1. Odpowiedz

          Ze szczerą wzajemnością! pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 udostępnień